Oddychając z Trudem – Rebecca Donovan: Recenzja

Oddychając z trudem

Oddychając z trudem czyli drugim tom, niesamowicie wciągając serii!

Seria Oddechy jest jedną z najbardziej emocjonalnych książek ostatnich miesięcy. Mało kto przeszedł obok tej książki obojętnie, jednak teraz przyszedł czas na premierę drugiego tomu Oddychając z trudem. Wokół tej serii pojawiło się dużo szumu, który sprawiał, że stawała się jeszcze bardziej sławna. Podbiła serca czytelników na całym świecie, a we wrześniu dotarła do Polski i miała swoją premierę pierwszym tomem Powód by oddychać. Za to druga część  ma mieć premierę 14 stycznia, ale recenzenci współpracujący z Wydawnictwem Feeria Young mieli okazję przeczytać tę powieść parę dni wcześniej. W tym gronie byłam ja i przyznaję, że nie mogłam się doczekać. Aż dorwę w ręce swój egzemplarz i zagłębie się w losy bohaterów poznanych kilka miesięcy temu.
Emma po pamiętnej nocy, która była najgorszym momentem w jej życiu, powoli dochodzi do siebie. Rany na ciele się zagoiły, ale te na psychice wciąż są świeże i nie pomagają nawet rozmowy z terapeutą. Koszmary wracają, mimo że Carol siedzi w więzieniu, to regularnie odwiedza Emmę w snach, których budzi się z krzykiem. Jedyną opoką jest Evan i Sara. To dzięki nim dziewczyna się uśmiecha, raduje, żyje. Miłość Evana sprawia, że oddychanie jest przyjemnością, a nie bólem, a przyszłość układa się w kolorowych barwach. Lecz to wszystko ma drugie dno. Decyzją Emmy jest zamieszkanie z matką, chce spędzić z nią ostatnie kilka miesięcy zanim pojedzie na studia. Dziewczyna ma nadzieje, że to będzie kolejny miły etap w jej życiu i mimo przerażenia przeprowadza się do matki. Czytając to chcemy wierzyć, że to dobra decyzja i że może Emma w końcu pozna co to rodzicielka miłość. Chcemy, by w końcu los się uśmiechnął do niej i sprawił by była w pełni szczęśliwa. Ale… zawsze jest jakieś ale. Ta decyzja nie jest dobrym wyborem, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót.

Kiedy już myślimy, że gorzej być nie może, zdarzają się rzeczy, które nam pokazują, że jednak wszystko może się zdarzyć i nie mamy zbyt dużego wpływu na to.

Emma robi znowu to samo co w pierwszym tomie, zamyka się w sobie i nie zwierza nikomu, kto mógłby jej pomóc. Wmawia sobie, że w ten sposób chroni swoich bliskich przed cierpieniem, ale to nie prawda i dziewczyna musi sama się o tym przekonać w okrutny sposób. Cierpimy razem z nią jak i cieszymy się z udanych wyborów.
Rebecca Donovan jest dla mnie geniuszem pisarskim ostatnich czasów. Pisze w taki sposób, że trudno oderwać się od jej powieści, zapominamy o własnych potrzebach, chcemy tylko czytać i czytać. Tak właśnie czułam się, od pierwszej strony do ostatniej. Moja mama rzuciła jednak cenną uwagę, z którą muszę się nie zgodzić. Powiedziała „W takiej grubej książce nie może być nic dobrego, tylko cały czas kotłuje się to samo”. W tym momencie uświadomiłam sobie, że to prawda. Wiele książek takie właśnie jest, akcja ciągnie się przez kilka set stron, ale ciągle to jest to samo. Jednak nie w serii „Oddechy”. One są po prostu prawdziwe, nie da z tej książki wyłapać czegoś co jest niepotrzebne, albo nierealne. Dlatego tak bardzo cenię tę autorkę. Pisze prawdziwie i mimo że fabuła jest bogata to pokazuje prawdę, którą spotyka się w wielu domach na całym świecie. Pani Donovan jest jedną z niewielu osób, które odważyły się pokazać tę prawdę światu i poruszyć tematu tabu, jaki jest przemoc domowa.

Oddychając z trudem to powieść pełna wzlotów i upadków, śmiechu i łez, krzyku rozpaczy i radości.

Nie można tej książki odłożyć na półkę bez uczucia niedosytu, nie mamy dość, a wręcz przeciwnie, chcemy więcej. Książka Powód by oddychać wstrzymała nasz oddech na kilka długich miesięcy, ale to dzięki Oddychając z trudem zaczynamy powoli nabierać powietrza. Może trzeci tom sprawi, że w końcu będziemy mogli oddychać bez bólu i strachu.
Polecam. Naprawdę polecam wszystkim. Kupujcie, pożyczajcie, ale absolutnie przeczytajcie, nie bójcie się sięgać po tę pozycję, bo warto. Warto czytać każdą stronę, każdy akapit, zdanie czy słowo.
Moja ocena to bez wątpliwości 10/10, tej książce nic nie należy odejmować. Stała się moją ulubioną i jednocześnie najbardziej uczuciową książką ostatnich lat.
Pozdrawiam,
Za książkę dziękuję