Requiem

[PRZEDPREMIEROWO] Requiem – Anna Bellon: Recenzja

Requiem – tytuł, który wciąż błędnie pisze za pierwszym razem, autorka, którą kocham i historia, która…

Ten tytuł jest dla mnie szczególnie ważny, nie tylko jako blogerki, ale jako osoby kochającej książki. Otóż Requiem to powieść, przy której byłam beta. Jeśli nie wiecie, kto to jest, to odsyłam was do genialnego tekstu Gosiarelli. Jednak zacznijmy od początku… Annę Bellon poznałam przy The Last Regret, cudownej i wyjątkowej serii o muzyce, przyjaźni, życiu i miłości. Po drugim tomie nawiązałam znajomość z autorką i tak od słowa do słowa, zostałam jej beta-readerką. Był to dla mnie ogromny zaszczyt, ale także z jej strony kredyt wielkiego zaufania. Od tamtej pory byłam przy powstawaniu Requiem. Wiem, przez jakie boleści przechodziła autorka, wiem, co było piękne, a co trudne. Jednak najpierw poznajmy bohaterów!

Alek stara się wyrzucić z głowy przeszłość i zacząć żyć dniem teraźniejszym. Skupia się na studiach, przyjaciołach, przyszłości. Jednak z tyłu głowy wciąż ma obrazy tego, co się wydarzyło, tego, czego był świadkiem i to nie daje o sobie zapomnieć, nieważne jak bardzo się stara. Gdy Łucja zaczyna studia, trzyma się na uboczu, jest raczej cicha i cieszy się z tego, że uciekła z domu od apodyktycznych rodziców, którzy nie liczyli się z jej zdaniem. Całą swoją uwagę poświęca nauce, wolności i temu, że w końcu może decydować sama za siebie. W jej planach nie było jednak Alka, który pojawia się nieoczekiwanie z całym swoim bagażem i cudownymi oczami, w które mogłaby się wpatrywać bez końca. Gdy są razem, nie muszą się niczego bać, bo razem są w stanie przetrwać wiele.

Tych dwóje ciągnie za sobą bagaż, który nie jest lekki. Wiele spraw skrywają głęboko w sobie i nie dopuszczają do siebie nikogo. Czy dopuszczą siebie nawzajem?

Historię tej pary trzeba po prostu poznać na własnej skórze.

Gdy zna się jakąś historię tak dobrze, jak ja Requiem, to nie idzie napisać dobrego opisu. Przysięgam, że wychodzi zbyt romantyczny jak na Requiem, albo zbyt tandetny… Trzeba wziąć w łapki ten cudowny egzemplarz i przenieść się zimnej Warszawy, gdzie spotkała się dwójka zagubionych dusz. Mnie ta książka kupiła przede wszystkim tym, że nie jest schematyczna. Oczywiście tak, parę rzeczy można przewidzieć, ale nie aż tyle, jak w poniektórych powieściach z gatunku new adult. Przeważnie autorzy skupiają na poznaniu, miłości, dramie, smutku i na koniec dają happy end. Część rzeczy się zgadza w Requiem, ale nie wszystkie. A jeśli to będzie wasze pierwsze spotkanie z Anną Bellon, to musicie wiedzieć, że u niej nie znajdziecie wielkim dram. Autorka przede wszystkim skupia się na relacjach bohaterów, na rozmowach, na normalnym, ale jakże ważnym porozumiewaniu się. Co nie znaczy, że bohaterowie się ze sobą nie spierają.

Nie chcę tutaj wyjść na taką, co chwili jedną autorkę, a resztę krytykuje, ale pomyślmy, ile książek młodzieżowych, new adult itd. przeczytaliście i tam z jednego nieporozumienia powstawała drama na trzy tomy, bo bohaterowie nie porozmawiali ze sobą, jak normalni ludzie? No właśnie… Oczywiście w Requiem, nie jest tak, że Alek z Łucją się poznali i od razu rzucili się sobie w ramiona i wyznali swoje sekrety, ale również nie było też tak, że obrażali się o pierdołę. W realnym życiu, gdy kogoś poznajemy, ten etap przebiega powoli, z czasem uczymy się ufać danej osobie, bądź nie, ale wszystko idzie swoim torem. Uwielbiam właśnie w tej książce to, że bohaterowie byli prawdziwi, a każdy wątek był dobrze przemyślany i realny. Przez całą książkę, dosłownie czułam, że gdybym pojechała do Warszawy, na ich uczelnie, to mogłabym spotkać tam Alka, Łucję i całą ich paczkę przyjaciół.

Teraz pojawia się pytanie, dlaczego warto czytać Requiem?

Chciałabym zdradzić, dlaczego ta książka jest tak realna, prawdziwa i cudowna. Chciałabym móc otwarcie powiedzieć, co mnie w niej poruszyło, ale nie mogę. Zaspoilerowałabym większą część fabuły, a tego nie chcę. Dlatego powiem, że warto ze względu na tematy, jakie tam się porusza. Nie są lekkie ani delikatne, ale trzeba je poruszać. Dużo autorek, próbuje wprowadzić w fabułę, jakieś traumy, bolesne historie, ale nie biorą pod uwagę najważniejszego. Jak bardzo te wydarzenia zmieniły ich bohaterów. Anna Bellon wzięła to pod uwagę. Zarówno Alek, jak i Łucja przeszli w swoim życiu nie jedno. Mieli lepsze i gorsze chwile, ale najważniejsze, że się nie poddali. Czy było łatwo? Oczywiście, że nie, ale było warto! I za to również kocham tę książkę. Wiem, że nadużywam tego słowa, ale przysięgam, że ta powieść naprawdę jest realna! Takie rzeczy dzieją się co dzień… ale jakie, to musicie odkryć sami!

Podsumowując, ogromnie, ale to ogromnie polecam wszystkim Reqiuem. Czy to nastolatkom, czy to dorosłym osobom. Jestem pewna, że o wielu rzeczach nie wspomniałam, że nie wychwaliłam na tyle, na ile powinnam. Jednak musicie wiedzieć jedno. Tę książkę warto poznać, dać się porwać fabule, a także pokochać bohaterów. Bo te emocje, ta historia… tutaj nie da się przejść obojętnie!

Moja ocena to 10/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika