Mury wokół nas – Nova Ren Suma: Recenzja

Mury wokół nas – książka, która wciągnie cię w mroczną historię!

Wydawnictwo Ibis bardzo kupiło mnie serią o Woodwalkers oraz Sagą Księżycową. O obu mogliście już u mnie słyszeć nie raz, nie dwa. Jednak kiedy przyszły do mnie Mury wokół nas, byłam nieco niepewna, bo niby miało być mrocznie i intrygująco, ale z drugiej strony nie wiedziałam, czy to coś dla mnie. Pomimo strachu, zaufałam Pani od promocji, którą przy okazji gorąco pozdrawiam i zabrałam się za czytanie przy pierwszej wolnej chwili. Czy było tak, jak wydawnictwo obiecywało?

Violet i Orianna są przyjaciółkami i tańczą balet od długiego czasu. To ich miłość, pasja i plan na przyszłość. Ta pierwsza pochodzi z bogatej rodziny i toczy beztroskie życie.. Sytuacja Orianny nie jest taka gładka, jednak mimo różnic razem z Violet tworzą idealną parę przyjaciółek, które łączy wspólne marzenie. Na pozór wygląda to idealnie… Niestety w szkole na Violet uwzięły się dwie dziewczyny, które nieustannie jej dokuczają i ją gnębią. Z takimi przypadkami możemy często spotkać wśród dzisiejszych nastolatek, jednak tym razem te dwie dziewczyny umierają, a nad ich ciałami zostaje przyłapana Orianna z nożem. Oskarżona i osądzona, trafia do więzienia o zaostrzonym rygorze. Tam poznaje Amber, cichą i wręcz niewidzialną dziewczynę, odsiadującą wyrok za nieumyślne spowodowanie śmierci. Violet zostaje sama. Musi poradzić sobie z tym że jej najlepsza przyjaciółka trafiła do więzienia, a życie toczy się dalej.

Tylko czy Orianna rzeczywiście dopuściła się zbrodni? Czy w tym więzieniu naprawdę straszy? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Amber?

Gdzie skrywa się prawda?

Przyznaję się bez bicia – na początku ciężko mi było wciągnąć się w tę historię. Autorka ma dość specyficzny styl, nie do końca lekki. Nie jest to jedna z tych powieści, gdzie po pierwszej stronie wpadacie na głęboką wodę i nie możecie wyjść, ale za to, gdy już wpadnie się w nurt… Mimo początkowych zgrzytów, postanowiłam zawierzyć obietnicom wydawnictwa i kontynuowałam lekturę. I nie żałuję! Gdy już zaczęłam wchodzić głębiej w fabułę Murów wokół nas, poznałam bohaterów, nie mogłam przestać czytać! Historia jest dość „inna”, ale ten mroczny i niepokojący klimat, intrygują i nie pozwalają się oderwać! Nie wiadomo, gdzie kończy się fikcja, a gdzie zaczyna prawda. Przez całą książkę miałam mnóstwo pytań, a odpowiedzi nie były tak oczywiste, jak może się wydawać. To na pewno nie jedna z tych powieści, gdzie wszystko jest podane na tacy, a czytelnik tylko się relaksuje.

Czy to dzieje się naprawdę? Czy to wszystko podpowiada nam nasz mózg, czy te mury są prawdziwe? Te i więcej pytań pojawiało się w mojej głowie wraz z kolejnymi stronami. Nie wiedziałam, dokąd to zmierza, o co chodzi. Czy to tak, jak w Księżycowym Blasku, gdzie głowiłam się czy to będzie fantastyka, czy zwykły obyczaj? Tutaj miałam podobnie. Już pierwsze strony wprowadzają czytelnika w małą konfuzję. Co z tego wynikło, nie zdradzę, ale możecie być pewni, że to nie jest takie łatwe. A im dalej wchodzimy, im dalej brniemy, tym więcej można zrozumieć, jednak nie wszystko tutaj jest takie, jak się wydaje. Autorka wprowadziła nas w prawdziwie i ambitnie zbudowaną historię. Nie to jest to niczym złym oczywiście, ale ostatnio na rynku, jest tyle młodzieżówek, które nic nie wnoszą do życia, że po części szkoda czasu. Mury wokół nas zdecydowanie się wyróżniają i wymagają od czytelnika nieco więcej uwagi.

A miało być tak pięknie…

Tylko musicie pamiętać o jednym. To nie jest książka na jeden wieczór. Objętość może tak mówić, również sądziłam, że siądę na działce (dzięki bogu za wiosnę) i poczytam na świeżym powietrzu. A tu niespodzianka! Mury wokół nas, nie są takie lekkie i przyziemne, jak mogłoby się wydawać. Na dzień dobry, dostajemy dość obszerny opis wszystkiego, co się dzieje na początku. Dialogi są „trochę” później, ale nie zrażałam się. Jednak im dalej czytałam, tym bardziej się przekonywałam, że to nie będzie lektura na kilka godzin. To jedna z tych powieści, która zachodzi głęboko w nasze umysły i sprawia, że mamy mnóstwo pytań, przerywany czytanie, by przemyśleć, to co się wydarzyło. I to nie takie pięciominutowe przerwy. Szczerze mówiąc, polecam rozłożyć czytanie tego na kilka dni. Powoli delektować się wszystkim, nie spieszyć z akcją i dobrze przemyśleć czyny bohaterek.

Podsumowując, bo nie chcę przedłużać. Wiem, że recenzja jest tajemnicza. Wiem, że nie powiedziałam czy jest tu fantasy, czy nie, że to wszystko wydaje się dziwne. Na wszystko mogę odpowiedzieć tylko w jeden sposób. MUSICIE TO PRZECZYTAĆ!! Entuzjazm może odrobinę przesadzony, ale naprawdę nie chcę zdradzać wam tego wszystkiego, co się dzieje w książce. Tyle rzeczy mogłabym opowiedzieć i zaspoilerować, ale nie chcę i nie mogę. Chcę, byście mieli taką przyjemność z czytania, jaka ja miałam! Naprawdę warto! Ta książka ma tyle emocji, tyle morałów, tyle warstw, które trzeba poznać! Mury wokół nas to cudo!

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika