Klaudia Bianek

Klaudia Bianek – Wywiad z debiutującą autorką!

Klaudia Bianek – autorka, której książka jest ogłaszana najlepszą powieścią New Adult.

Dawno nie pojawił się u mnie żaden wywiady, dlatego uznałam, że na powrót powinien pojawić się ktoś, o kim jest aktualnie wielki szum. Jedyne takie miejsce jest promowane bardzo głośno, banery są wszędzie, a blogerki szaleją na punkcie bohaterów. U mnie na blogu również pojawi się recenzja tego tytułu, ale postanowiłam sprawdzić, jaka naprawdę jest Klaudia Bianek. Co myśli o tym rozgłosie oraz jak radzi sobie z negatywnymi opiniami.

Dominika Szałomska: Hej, cześć, jak się czujesz? Jako młoda osoba, której książka, pierwsza książka – zaznaczę, jest tak mocno promowana w sieci?

Klaudia Bianek: Jestem mocno podekscytowana tym, co dzieje się wokół „Jedynego takiego miejsca”. Pamiętam, jak jeszcze rok i trzy miesiące temu pisałam tę powieść w zaciszu własnego domu, a dziś trafia ona w ręce czytelników. To coś niesamowitego, oszałamiającego i zaskakującego jednocześnie.

DSz: Jak wyglądał moment, gdy dostałaś wiadomość, że Jedyne Takie Miejsce, zostanie wydane? Że wygrałaś konkurs?

KB: Wiadomość o wygranej dostałam jakieś dwa tygodnie przed Krakowskimi Targami Książki. W jednej chwili zwykły dzień stał się absolutnie niezwykły. Wyskoczyło mi powiadomienie o otrzymaniu nowego maila, odczytałam go i przez kilka długich chwil siedziałam bez ruchu, patrząc w jeden punkt. Myślałam, że ta wiadomość to tylko wytwór mojej wyobraźni. Zajrzałam na pocztę raz jeszcze, upewniłam się, że mail naprawdę tam jest, po czym zadzwoniłam do męża, poszłam powiedzieć mamie, napisałam wiadomość do siostry, a pewnej wyjątkowej osobie napisałam, że miałam fantastyczny dzień, bo nic więcej w tamtym momencie zdradzić nie mogłam.

DSz: Co było najtrudniejsze w całym procesie wydawniczym? Co spędzało Ci sen z powiek?

KB: Nie napotkałam w procesie wydawniczym nic, co spędzałoby mi sen z powiek. Od początku ja i ekipa wydawnictwa We Need YA bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy i wiele rzeczy omawialiśmy wspólnie, więc zaufaliśmy sobie w pełni i nie obawiałam się, że coś pójdzie nie tak, jak bym tego chciała.

DSz: To może nie będzie pytanie, ale zechciałabyś pokrótce opowiedzieć o historii Alana i Leny?

KB: Lena to osiemnastoletnia dziewczyna, która w wieku szesnastu lat została samotną matką. Mieszka wraz z babcią w domku pośrodku lasu, a ich jedynym towarzyszem jest żyjący po sąsiedzku staruszek. Przeszłość dziewczyny, bardzo bolesna i traumatyczna, pozostawiła w niej trwały ślad. Odizolowała się od rówieśników i skupiła na wychowaniu synka. Alan od dziecka był skazany na sukces, bo pieniądze rodziców dawały mu wiele możliwości. Kiedyś spędzał wakacje razem z Leną, lecz pewnego lata nie przyjechał i od tego momentu minęło dziesięć lat. Spotykają się jako dorośli ludzie. Oboje się zmienili, oboje nie są już dziećmi. Jednak nadal łączy ich sympatia i pewna niesamowita nić porozumienia. Chcą się jej poddać, lecz nie wiedzą, czy powinni… Alan dopiero co zakończył czteroletni związek, a Lena? Ma pewną tajemnicę, której nikomu nie może zdradzić.

Ta para to takie dwie samotne wyspy, które po dziesięciu latach znów na siebie trafiają. A ich relacja rozkwita, zmienia się, nabiera ostrości i barw.

DSz: Może to trochę pośpieszne pytanie, ale czy będą kolejne książki? Masz już pomysły, a może już piszesz?

KB: Mam już napisane kilka powieści i podpisaną więcej niż jedną umowę wydawniczą. „Jedyne takie miejsce” to początek serii, a w międzyczasie planujemy z wydawnictwem coś jeszcze. Jednak nie mogę, na razie nic więcej zdradzić. Jedno jest pewne: to dopiero początek mojej wydawniczej przygody.

DSz: Jako autorka debiutująca, musisz mierzyć się, z tym że książka nie obejdzie się bez krytyki. Nie da się dogodzić wszystkim. Stresujesz się negatywnymi recenzjami? Myślałaś o tym, co zrobisz, gdy ktoś oznaczy Cię w niepochlebnej opinii?

KB: Żyjemy w XXI wieku i chociaż książki pisane są od setek lat, to jeszcze nigdy nie powstała taka, która spodobałaby się wszystkim. Nie ma książki idealnej. Nie tylko debiutanci muszą mierzyć się z krytyką, bo prawda jest taka, że nawet autorzy z dorobkiem przy każdej kolejnej publikacji muszą być przygotowani na niepochlebne słowa. Moja książka nie spodoba się każdemu, bo mimo wszystko jest kierowana do określonego typu czytelnika. Ja dopiero zaczynam, uczę się, debiutuję. Chcę doskonalić swój warsztat i wychodzę z założenia, że krytyka, która zostanie poparta rozsądnymi argumentami, może mi tylko w tym pomóc. Cieszę się z każdego słowa pochwały, bo to dla mnie niesamowita motywacja i wielka radość. Jeśli natomiast chodzi o hejt, to chyba większość z nas ma na ten temat takie samo zdanie.

DSz: Teraz trochę samozachwytu. Co najbardziej kochasz w swojej książce?

KB: Przede wszystkim playlistę. Każdą z piosenek uwielbiam i każda w mojej opinii jest piękna. A oprócz tego? Prawdziwe emocje. Oddałam swoje serce, pisząc historię Leny i Alana. Emocji, których doświadczyli bohaterowie w najsmutniejszych scenach powieści, ja sama doświadczyłam kilka miesięcy wcześniej. Płakałam razem z nimi, śmiałam się, gdy i oni się śmiali. To właśnie kocham w mojej książce. To, że na kartach powieści jest mnóstwo prawdziwych emocji.

DSz: Nie muszę pytać, czy kochasz książki, ale zdradzisz, czy jakieś zainspirowały Cię do napisania Jedynego Takiego Miejsca? Albo, co było inspiracją?

KB: Nie, żadna książka nie zainspirowała mnie do napisania „Jedynego takiego miejsca”. Moją inspiracją był teledysk do piosenki „Start Of Something Good” zespołu Daughtry.

DSz: Gdy nie jesteś autorką i nie zajmujesz się książkami, to…. Dokończ, proszę.

KB: Jestem żoną i opiekunką czterech cudownych kotek po przejściach, weganką i prawdziwym molem książkowym.

DSz: I na koniec, pół żartem, pół serio… Wydawnictwo promuje Twoją książkę, jako najlepsze New Adult tego roku. Czy nie boisz się, że od tego wszystkiego trochę uderzy Ci sodówka do głowy? Jak się przed tym bronisz?

KB: Nie ma szans, żeby kiedykolwiek uderzyła mi sodówka do głowy. Podchodzę do tego wszystkiego z rozsądkiem i otwartym umysłem. Pisanie to moja pasja, oddaję temu całe swoje serce, a prywatnie jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy. Chcę tworzyć historie, które będą wzbudzały emocje w czytelnikach. Chcę podnosić sobie poprzeczkę z powieści na powieść. Nie ma możliwości, żebym kiedyś zadarła głowę i powiedziała sobie „no, to teraz już nie musisz się starać”. Będę się starać. Za każdym razem, ze wszystkich sił.

DSz: Dziękuję, że poświęciłaś dla mnie czas!

Pozdrawiam,

Wasza Dominika