Czyste serce

Czyste Serce. Tom 2 – Jennifer L. Armentrout: Recenzja

Czyste serce – czyli najlepsza książka tego roku!

Jennifer L. Armentrout jest autorką, którą kocham i szanuję, ale jej powieść Czyste Serce to kompletny odlot. Drugi tom serii Covenant ukazał się na rynku jakiś czas temu, ale musicie wiedzieć, że po absolutnie oszałamiającym pierwszym tomie, nie mogłam się doczekać kontynuacji. Byłam ciekawa każdego aspektu czy wątku, jaki poruszyła w tej książce, tego, czy dosięgnie ją klątwa drugiego tomu. I przede wszystkim, czy skończy się tak okrutnie, jak pierwszy tom? Wszystko znajdziecie poniżej!

Istnieją pragnienia, ale istnieje też przeznaczenie…

Przepowiednia mówi, że Alex stworzona jest do wielkich rzeczy, co wcale nie jest fajne, zwłaszcza że Seth, z którym jest w dziwny sposób połączona, pojawia się wszędzie tam, gdzie ona. Na sali treningowej, przed klasą, a także notorycznie w jej pokoju – co zupełnie jej się nie podoba. Istnieją również dobre strony ich więzi, która na przykład blokuje jej koszmary, gdy ponownie przeżywa straszne wydarzenia z udziałem matki. Nie ma jednak wpływu na zakazane uczucie, jakim Alex darzy czystokrwistego Aidena. Kiedy daimony infiltrują Przymierze i atakują uczniów, bogowie wysyłają zabójcze furie, wyznaczając im zadanie, aby pozbyć się wszelkiego zagrożenia dla samych siebie, szkoły i… Alex. Wszędzie panoszą się hordy mrocznych stworzeń, w dodatku Sethowi zagraża tajemnicza, śmiercionośna siła.

Jeśli w sprawy mieszają się bogowie, niektórych decyzji nie uda się cofnąć.

Gdy dorwałam swój egzemplarz, opierałam się, naprawdę starałam się opierać tej książce, ale… Stwierdziłam, że tylko zerknę, a każdy książkoholik wie, jak to się kończy. Zaczęłam od jednej strony, dwóch, nim się obejrzałam byłam w połowie książki, a zegar wskazywał trzecią w nocy. Resztę przeczytałam, gdy tylko wstałam i tak zaczął się mój ogromny kac książkowy. Do tej pory nie mogę zapomnieć tych emocji, tej historii, i przede wszystkim tego humoru! Podejrzewam, że nawet gdybym się postarała, to bym nie dała rady znaleźć jakiś wad w tej książce. Ta książka, a w sumie oba tomy sprawiły, że jestem ślepa na jakiekolwiek głosy rozsądku i uwagi innych. Jennifer L. Armentrout to mistrzyni ciętych żartów, aluzji i seksownych bohaterów. Moim ulubieńcem od początku jest Seth, który jest absolutnie boski i cudowny, i niesamowity.

Nie wiem zbytnio, co pisać dalej, prócz tego, że będę zachwycać się nad wszystkim… Jednak to już chyba taka domena Armentrout, nie ważne, jaką jej książkę wezmę w łapki, jestem w stu procentach usatysfakcjonowana. Czy to mowa o fantastyce, czy o romansach, które pojawiają się również pod pseudonimem J. Lynn. Obie te odsłony są dla mnie trafione, ale jeśli miałabym wybierać, to jednak chyba poszłabym w fantastykę. Cudowne Lux i najnowsza seria u nas Origin, czy niezapomniana trylogia Dark Elements, no i nie zapominając o Covenant, o którym tu mowa. Te wszystkie serie, sprawiają, że ja zapominam o prawdziwym świecie, przenoszę się do tych, które wymyśliła Armentrout. A nie muszę chyba kolejny raz mówić, że są niesamowite?

Perfekcja w każdym calu.

Czyste serce to książką idealna. Akcja wciąga nas od pierwszych stron, bardzo ciężko oderwać się od czytania, a wręcz to prawie niemożliwe. Jeśli zaś chodzi o postacie, jakie występują w tej powieści, to mam różne zdania. Niektórzy to czysta poezja, ale jeśli zaś chodzi o Aidena, to mam mieszane uczucia. Przysięgam, że od pierwszego tomu, coś mi w nim nie pasuje. Może po prostu niechęć do niego, ale cały czas czekam, aż stanie się zdrajcą. Jeszcze mamy kilka tomów, więc kto wie. Jednak muszę przyznać dodatkowe punkty Alex. W tej części jest bardziej dojrzała, wyciszona i stara się nie chlapać wszystkiego, co przyjdzie jej na język. No i jej relacja z Sethem jest bardziej rozwinięta, ciekawa, ale Alex wciąż opiera się wszystkim uczuciom, jakie odczuwa względem tego apoliona. A z drugiej strony jest Aiden, który sam chyba nie wie, po co to wszystko robi… serio, nie lubię typa.

Podsumowując, Czyste Serce to książka, która wciągnie od pierwszych stron, zaintryguje, zaciekawi, z intrygami, które nie mają końca. W pierwszym tomie mieliśmy ledwie zalążek tego, co Armentrout chce nam przedstawić i nie waha się przed niczym. Druga część jest bardziej mroczna, gęsta, ale pojawia się tutaj również zagadnień. Jeśli chodzi o Przymierze, nawiązania do mitologii, a także wiele, wiele innych rzeczy, których dowiecie się, jak tylko przeczytacie tę książkę!

Moja ocena to 10/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika

*Opis pochodzi od wydawcy