Woodwalkers

Woodwalkers – Katja Brandis: Recenzja

Woodwalkers – dowiedzmy się, kim i
czym są!

Gdy Wydawnictwo Ibis napisało do mnie z propozycją współpracy, załączyli plik z ich belestryką i nie mogłam się powstrzymać, by nie poprosić o Woodwalkers. W pierwszej chwili moją uwagę zwróciła cudowna, ale to naprawdę piękna okładka. Jak możecie zobaczyć wyżej, jest fotogeniczna, kolory pięknie współgrają z otoczeniem, a te oczy naszego bohatera… cudo. Potem dostrzegłam informację, że jest to powieść dla dzieci i młodzieży. Niezbyt chętnie sięgam po książki dla tej pierwszej grupy, gdyż jestem już ciut za stara i nie przyciągają mojej uwagi. Jednak ten tytuł miał coś w
sobie… co nie pozwalało o sobie zapomnieć.

Carag jest pumą… ale również człowiekiem. Dzięki przemianie może zmieniać się w drapieżnika albo żyć między ludźmi. Przez jedenaście lat żył ze swoimi rodzicami i siostrą w górach, jako puma, ale ludzie interesowali go tak bardzo, że postanowił porzucić rodzinę i spróbować żyć jako człowiek. Udając utratę pamięci, trafił do rodziny zastępczej, gdzie
przybrani rodzice i nauczyciele próbowali pomóc mu odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Jednak po kilku latach pojawiła się pewna kobieta – Lissa Clearwater. Powiedziała mu, że jest Woodwalkersem – kimś, kto przemienia się w zwierzę/człowieka. Zaprosiła go do szkoły dla osób takich jak on. Jednak Carag nie wiedział, co zrobić. Nigdy nie słyszał o takiej szkole i
ciężko było mu uwierzyć, że może być więcej takich jak on.

Po przemyśleniu sprawy bohater idzie do tej szkoły, poznaje tam przyjaciół, Holly – sosnowiórkę, i Brandona – bizona. Jak możecie się domyślać, dla równowagi pojawiają się także wrogowie. Czy Carag zda wszystkie egzaminy i będzie mógł wyjechać na misję? Kim są dokładnie Woodwalkers?

Tak dobre, jak mówią?

Jaaaakie to było booskie!! Książka musiała poczekać kilka dni, nim się za nią zabrałam, ale gdy już to zrobiłam, to nie mogłam się oderwać. Na kanale pojawił się już vlog czytelniczy z tym tytułem (a także drugim, który dostałam od Wydawnictwa Ibis). Jednak dziś skupimy się na Woodwalkers! Ta powieść na 100% trafia u mnie na półkę bardzo dobrych fabuł. Nie od dziś wiadomo, że jestem fanką fantastyki, ale jeśli chodzi o książki ze zmiennymi, jak to często się nazywają – to nie znajdziecie ich u mnie na blogu. Jestem wprawdzie fanką wampirów, wilkołaków, demonów, aniołów i im podobnych, ale jeśli w grę wchodzą zmienni – mam drobny zgrzyt. Dlatego można powiedzieć, że to moje pierwsze takie spotkanie, a jakże udane! Grafiki, jakie znajdziemy w książce, są przepiękne, ale również idealnie pasują do danego rozdziału czy sceny, jaką akurat mamy.


Nie mogę zapomnieć o jednej, jakże istotnej kwestii. Przez połowę książki miałam wrażenie, że czytam dziecięca wersje X-manów! Nie twierdzę, że to źle, a raczej bardzo dobrze. Bo teraz nie dość, że moja siostrzenica zna się na superbohaterach Marvela, to jeszcze będę mogła przekazać jej Woodwalkersów! Dla mnie, jako dorosłej osoby, te przygody Caraga były przyjemne, ciekawe i relaksujące, ale wyobrażam sobie dziecko czytające tę powieść, które dopiero rozwija w sobie miłość do czytania. Ba! Podejrzewam, że nawet jeśli Twoje dziecko nie lubi książek, to gdy dorwie Woodwalkers i pozna bohaterów, tę fabułę, to się zakocha. Nie wiem, czy Wydawnictwo Ibis zdaje sobie z tego sprawę, ale wydali X-menów dla najmłodszych. I nie żartuje -gdy czytałam o szkole, o tych przemianach i ogólnie o tym, kim jest Woodwalkers, miałam wielką ochotę odpalić film Marvela.

Czy ta książka ma wady?

Nie! Od pierwszych stron wciągnęłam się we wszystko, co tam się dzieje. Uważnie czytałam, co spotyka Caraga, o tym, jak musi walczyć z ludźmi. A najbardziej podobało mi się, że autorka nie idealizowała, ani nic nie przerysowywała, jeśli chodzi o przedstawianie postaci Z drugiej strony, bardzo sprytnie podeszła do pokazania zwierząt. Jeśli ktoś był niedźwiedziem, to tak się zachowywał, tak samo było z wilkami, wiewiórkami, pająkami itd., i to mi się ogromnie podobało. I kolejny punkt muszę przyznać autorce za to, że była ogromnie cwana, jeśli chodzi o intrygę i tajemnicę. W życiu bym nie wpadła na takie rozwiązanie, jakie zaprezentowała. To było tak dobre, ale jednocześnie tak oczywiste, że dziwiłam się, że na to nie wpadłam.

Podsumowując, Woodwalkers jest powieścią cudowną. Styl autorki sprawia, że czyta się płynnie i nie można się oderwać od książki. Fabuła jest prawdziwą radością dla naszej wyobraźni. Całość jest oprawiona w piękne grafiki, które zachwycają od pierwszej do ostatniej strony. Przy tak świetnie wykonanej robocie, nie zostaje mi nic innego, jak tylko polecić gorąco tę książkę i zachęcić Was, byście przeczytali Wy, i Wasze dzieci!

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika


Za książkę dziękuję