Top 10 Najlepsze 2017 roku

Styczeń się skończył, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie, że nie zrobiłam topki najlepszych książek z 2017 roku. Moim zdaniem to niewybaczalne, gdyż trafiło się kilka takich książek, które sprawiły, że się zakochałam, albo kompletnie „zryły mi mózg”. Mimo że myślałam, iż tych słabych książek było sporo, to wybranie tej dziesiątki było naprawdę ogromnym wyzwaniem. Niby już miałam, ale potem przypominał mi się kolejny tytuł i całą pracę musiałam zaczynać od nowa. Jednak jak wykreślić tytuł, który sprawił, że na nowo pokochało się książki? Wybór był trudny, rezygnacja z niektórych jeszcze trudniejsza, ale ostatecznie wybrałam te 10 powieści, które uważam za najlepsze w 2017 roku! Zobaczcie poniżej, co wygrało!
Ta książka jest na pewno jedną z tych, która na zawsze pozostanie w mojej pamięci i sercu. Już nie pamiętam, co skłoniło mnie do przeczytania Margo, czy namówiła mnie przyjaciółka, czy dostałam skądś, ale jedno jest pewne – to był genialny wybór. Książka nie tylko sprawiła, że mózg mi wybuchł i zrobiła się papka, ale jednocześnie, że nie mogę o niej zapomnieć. Z reguły nie lubię thrillerów psychologicznych, nie mogę się w nie wciągnąć i jakoś tak nie ruszają mnie. Jednak tutaj od początku pojawiła się nić porozumienia, główna bohaterka zaciekawiła mnie w swoją historią, ale za to zakończenie… Tak, ono jest najlepsze i po prostu rozwala system. Jeśli miałabym wybrać książkę z 2017, która najbardziej zryła mi mózg to właśnie Margo. Totalnie polecam i zawsze będę polecać!
Hah, książka, o którą jestem gotowa się kłócić z każdym. Moje przyjaciółki nie lubią, ją uważają za jedną z największych zawodów 2017, ale u mnie jest w top 3 najlepszych. Naprawdę uwielbiam historię Rune’a i Poppy, kocham każdy jej moment, choć gdy zaczynałam czytać to miałam mieszane uczucia, ale gdy zakończyłam, czułam tyle miłości, słodkości i uniesień, że starczyło mi na cały rok, gdyż później każdy romans wydawał mi nudny i płytki. Za to Tysiąc Pocałunków, jest książką totalnie dla mnie. Tillie Cole spotkałam przy jej książkach Raze i Reap, ale to całkiem odmienny gatunek i w głowie mi się nie mieści, jak autorka mogła z takiej brutalności (Raze) przejść do takich uczuć, słodkości, kwiatów itp. jak Tysiąc Pocałunków. Od tej pory jestem jej wielką fanką i wiem, że przeczytam od niej każdą książkę. I motyw ze słoikiem, no Jezu… mogłabym bez końca się zachwycać.

Kolejna powieść, którą mam zamiar chwalić. W ostatnim kwartale 2017 roku, pojawiło się nowe wydawnictwo NieZwykłe, które obiecało wydawać bardzo emocjonalne powieści. Pierwsza ich książka – Terapia, lista chętnych? Ogromna. Zachwyty? Jeszcze większe. Postanowiłam przeczytać również dlatego, że przyjaciółka powiedziała mi, że muszę poznać tę historię, że jest genialna i po prostu muszę. Przeczytałam i się zakochałam krótko mówiąc. Powieść porusza nie tylko trudny temat okaleczenia się, ale również pokazuje, że można wyjść na prostą, że wystarczy się postarać, że życie zawsze daje nam kopa w tyłek, ale warto się podnieść i robić swoje. I po prostu nie mogę zapomnieć o Kingslay’u… On jest mój, po prostu jest najidealniejszym facetem na świecie i ja go kocham. Uważam, że Terapia naprawdę dała radę i dlatego znalazła się na tej liście.
Ach, tak! To by powinno wystarczyć przy tej książce. Tę powieść czytałam również w ostatnim kwartale 2017 i omg, jakie to były emocje. Pod koniec lutego, ma premierę drugi tom tej serii, a ja wciąż nie mogę zapomnieć o pierwszym. Tym razem jest to thriller młodzieżowy, który kocham. Młody Book wybrał genialnie, bo pośród tych wszystkich romansów lub dennych powieści, w końcu spotkałam coś, co sprawiło, że nie mogłam się oderwać od czytania. Zakończenie czytałam akurat w momencie, gdy w moim pokoju był brat (bardzo gościnna ja), i gdy wzdychałam, prychałam, albo krzyczałam coś w stylu „O mój Boże, nie wierzę!” lub w przypadku zakończenia „Wiedziałam, że zakończą tak głupio!! Dajcie mi drugi tom, ale już!” patrzył się na mnie trochę dziwnie. Jednak na swoją obronę mogę powiedzieć, że to zakończenie naprawdę było podłe i nie mogę się doczekać drugiego tomu!

Ach, Jessica Sorensen. Autorka, która na zawsze pozostanie w moim sercu i nigdy nie odmówię przeczytania jej książki. Szczęście się do mnie uśmiechnęło, gdyż ostatnie tomy, jakie wychodzą od Zysk i S-ka są pod moim patronatem medialnym. Zawsze chętnie promuję książki Sorensen. Lila i Ethan nie różnili się od reszty, jednak poruszyli mnie w inny sposób. Ta historia jest wyjątkowa i tak piękna, że nie mogę o niej zapomnieć. Ethan jest idealny i po prostu uwielbiam go z całego seria. Nie tylko sam uporał się ze swoimi problemami, ale także pomógł Lili. Zachował przy tym wszystkie cechy prawdziwego mężczyzny. Ta książka jest po prostu idealna w każdym calu. Gdy skończyłam ją czytać, czułam taką wszechogarniająca miłość i pozytywną energie. Ach i tak, jak Kingslay, Ethan jest mój. Totalnie polecam, bo to było naprawdę cudowne!
Przyznaję, że do tej książki siadałam z nastawieniem na zwykły romans/erotyk, nie spodziewałam się dużo i raczej schematu, ale promocja książki była obiecująca. Jednak, jakie było moje zaskoczenie, gdy w środku zastałam naprawdę dobrą powieść i do tego zabawną! Nie wiem, kto się kryje za pseudonimem Max Monroe, ale bardzo się postarały, bo książka jest genialna! Z tego, co pamiętam, Max Monroe, to dwie pisarki, który razem napisały tę powieść i postanowiły wydać ją pod pseudonimem (lecz nie jestem pewna). Moim zdaniem wyszło im super, powieść jest zabawna, postacie barwne, a ja spędziłam kilka godzin na śmiechu i przeżywaniu wydarzeń z bohaterami! Polecam całą serię – zdradzę, że za mną już drugi tom i jest równie zabawny co pierwszy!

Oczywiście tej książki nie mogło zabraknąć na tej liście. Była również rok temu i dwa lata temu, jeśli się nie mylę. Seria Dworu stała się dla mnie czymś nieodłącznym, nigdy o niej nie zapomnę, zawsze będę kochać Rhysanda i on zawsze będzie mój, choć wiele dziewczyn/kobiet twierdzi inaczej – kłamią. Można by powiedzieć, że to zakończenie losów Feyry i Rhysanda, i jak dla mnie to idealny pomysł. Wiem, że Sarah pisze kolejne tomy Dworu, ale z tego się orientuję, to mają być o siostrach Feyry – poprawcie mnie, jeśli się mylę. Trzeci tom, jest bardzo obszerny, dzieje się bardzo wiele, akcja pędzi na łeb na szyję, a ja nie mogłam się oderwać. Przyznaję się, że ta seria zostaje moją ulubioną na zawsze i chyba nigdy się nią nie znudzę. Kocham i będę czytać wszystkie książki Maas, by znów trafić na coś wyjątkowego!
Kolejny thriller młodzieżowy i kolejny raz od Młodego Booka. To było moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem i od tamtej pory jest moim ulubieńcem. Wiem, że w thrillerze będą wielkie emocje, będą zagadki i rozwiązania, jakich się nie spodziewam, ale wcześniej nigdy nie miałam okazji czytać żadnego. Cela 7 była taką książką. Historia w środku, okazała się nie tylko oryginalna, ale również napisana w genialny sposób. Autorka pokazała, że można napisać coś świetnego, co nie jest schematyczne, ale również sprawiła, że osoba, która nie lubiła nigdy thrillerów, pokochała jeden z nich! Jestem totalnie zakochana i nie mogę się doczekać drugiego tomu „Dzień 7”, który ma premierę 15 lutego!

Kiedy siadałam do czytania tej powieści, posiadałam tylko e-booka. Myślałam, że to będzie taka tam młodzieżówka, na odprężenie i raczej zabicie czasu, niż coś większego. Chyba to właśnie był plus tej sytuacji, bo niczego nie oczekiwałam, a dostałam super książkę, od której nie mogłam się oderwać. Żałuję, że w tej chwili jest tak mało powieści, które mają w sobie emocje, jakąś ciekawą fabułę, a nie tylko seks i wielkie dramatyczne miłości. Ta książka była cudowna do tego stopnia, że jakiś czas po przeczytaniu jej w e-booku, kupiłam sobie papierową wersję, gdyż po prostu musiałam ją posiadać na półce. Uważam, że warto ją przeczytać, że ta historia ma w sobie morał, ale także opowiada piękną historię, obok której nie można przejść obojętnie.

I ostatnia książka, jaka musi znaleźć się na tej liście. Nie wiem, czy inni się zgodzą ze mną, ale ja wiem, że po zakończeniu tej książki nie mogłam pozbierać. Z całego serca pragnęłam kolejnego tomu i nie mogłam się doczekać, aż go dostanę. Consolation posiada ogromne pokłady emocji, sprawiała, że śmiałam się, płakałam, ale też irytowałam na bohaterów. Moim zdaniem to po części książka idealna, gdyż wywołuje u czytelnika mnóstwo emocji, nie zostawia go z niczym i nie jest nijakie. Od pierwszym stron nie mogłam się oderwać, a że to debiutancka powieść nowego wydawnictwa Szósty Zmysł, przewiduję im dużo genialnych powieści, które zachwycą kobiety w całej Polsce!
No i to moje dziesięć książek, które uważam, za najlepsze w roku 2017. Niektóre bardziej mnie poruszyły, inne mniej, ale każda w jakiś sposób sprawiła, że zakochałam się w nich. Kolejność jest przypadkowa, nie mogłam wybrać najlepszej, nie dałam rady. A wy co najlepszego przeczytaliście w 2017 roku?
Pozdrawiam,
Wasza Dominika