Święta, śnieg – czyli grudzień pełną parą

Święta się zbliżają wielkimi krokami. Zima właśnie zaatakowała. Za oknem biało, świeży puch zalega na ziemi i samochodach. Podróżowanie stało się uciążliwe, wyjście po chleb to męka, a nasze czteronożne pupile, nie wiedzą o co chodzi.
A jednak… nadal śnieg kojarzy się z lepieniem bałwana, sankami. Pamiętacie te wielkie góry, z których się zjeżdżało. I słowa matki, gdy wracało się do domu „ Jesteś cała mokra z zmarznięta. Idź ściągnij ubrania i ubierz coś ciepło”. No i jak śnieg, to nie może zabraknąć Mikołaja. Każdy go kochał i chyba nadal kocha(ja też). Mnie i mojemu rodzeństwu zawsze przynosił siatkę słodyczy, a wśród nich mój ulubiony łakoć Kinder Niespodzianka. Dziś cieszę się ze wszystkiego co ma w sobie czekoladę.
A Boże Narodzenie? Wtedy – prezenty, dziś – jedzenie i spędzanie czasu razem z rodziną, śmiech, wypominanie kto i jak się wygłupił przed laty. Też macie takie historie, których nigdy wam nie pozwolą zapomnieć? I co roku to odgrzebują?
Teraz jednak dla mnie najważniejsze jest czasu razem z rodziną. Nie robimy się młodsi, każdy z nas zaczyna mieć własne życie, swoje sprawy. Dlatego tak ważne wydaje mi się, chociaż ten jeden raz w roku spędzenie tych paru dni, albo nawet jednego, na zbliżeniu się do siebie. Na uściskaniu rodziców, podrażnienie się z siostrą, z która zawsze się kłóciliśmy i oczywiście posłuchanie zabawnych historii, które opowiada brat.
Tak wyobrażam sobie święta. Te najbliższe za dwa tygodnie też. A wy jak sobie je wyobrażacie? Zacieśnianie więzi z bliskimi? Napiszcie mi.