Silence – Natasha Preston: Recenzja

„Od mojego milczenia zależało szczęście mojej rodziny. Milczenie mnie uwięziło”. Silence – Natasha Preston

Na początku tej recenzji, oczywiście nie muszę przedstawiać Wam tej autorki. Pierwsza powieść Natashy Preston, pojawiła się na rynku na jesieni zeszłego roku. Niestety nie miałam okazji jej przeczytać, z wielu powodów, ale głównie dlatego, że wtedy nie wydawała mi się ciekawa. Książka, o której dziś chcę opowiedzieć, została przeczytana przeze mnie niedługo po premierze, wstawiłam zdjęcie na Instagram, ale niestety recenzja pojawi się dopiero teraz. Jakoś tak u mnie ostatnio wszystko działa od końca. Chciałam zrobić oba tomy naraz, ale stwierdziłam, że to byłby zbyt wielki spoiler, dlatego teraz opowiem o pierwszej części, a za jakiś czas o drugiej. Ciekawych tego, co myślę o Silence zapraszam do dalszego czytania!

Oakley nie mówi. Zamilkła jedenaście lat temu, nikt nie wie czemu, co takiego się wydarzyło w życiu wtedy jeszcze dziecka, że zaprzestała mówić. Oakley porozumienia się na jedynie na podstawie drobnych gestów, przez które najbliżsi wiedzą o co jej chodzi, ale gdy ktoś pyta o powód milczenia, dziewczyna wpada w panikę i ucieka. Na myśl o wizycie u specjalisty jej ciało się blokuje, brakuje jej tlenu. Dlatego tego tematu się nie porusza, rodzice się o to kłócą. Ojciec chce dać jej czas, by sama poradziła sobie z tym, co się stało. Mama najchętniej zaciągnęłaby Oakley do każdego specjalisty, byle tylko sprawić, by jej Oakley zaczęła mówić. Jedynym, któremu zdaje się nie przeszkadzać milczenie dziewczyny, jest jej przyjaciel Cole, który rozumie ją jak nikt inny.

Wystarczy im spojrzenie, niewielki gest i wiedzą co potrzebuje ta druga osoba. Cole nie naciska na Oakley, stara się być cierpliwy i wyrozumiały, jednak czasem on zapomina się i prosi ją, by przemówiła… Co tak naprawdę wydarzyło się jedenaście lat temu, że Oakley postanowiła zamilczeć? Czy jest coś, co sprawi, że zacznie znowu mówić?

Zawsze, gdy wychodzę z domu na dłuższy czas, biorę ze sobą książkę, nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy chcieli poczytać. Tak było jednego dnia, gdy wychodziłam szybko na działkę ze stosiku książek wzięłam Silence i poszłam. Tam usiadłam i zaczęłam relaks i przepadłam. Miałam wtedy czas, kiedy trafiałam na same okropne i beznadziejna książki, więc nie spodziewałam się jakiejś cudownej powieści. A jakież było moje zaskoczenie, gdy się wciągnęłam do tego stopnia, że czytałam przez kilka godzin na działce. I pierwsze, co zaczęłam robić w domu to dalej czytać. Największym moim problem przy tej książce było to, że się skończyła…

Naprawdę, gdy skończyłam czytać, to sprawdziłam kiedy jest premiera drugiego tomu, bo najchętniej przysiadłabym do niego od razu. Na początku roku, od znajomej słyszałam, że drugi tom jest gorszy od pierwszego, ale w sumie i tak chciałam zobaczyć, co z bohaterami. Ale o drugim tomie za jakiś czas, teraz skupmy się na Silence, która mnie rozkochało w sobie!

Wydawnictwo Feeria moim zdaniem specjalizuje się w książkach Young Adult, z skrzywdzonymi bohaterami. Uwielbiam ich młodzieżówki typy Dimily, czy Kasie West, ale to właśnie takimi w stylu Silence zdobyli moje serce pięć lat temu, gdy rozpoczynałam blogowanie. Wtedy na topie były wampiry i era Zmierzchu, a oni wyszli z całkiem czymś innym, co mnie kupiło. Teraz jest moda na bad boysów, którzy łamią seria, a tutaj otrzymujemy Cole’a, który jest totalnym przeciwieństwem „złego chłopaka”. Ta postać jest jedną z tych, że chcesz, by taki facet naprawdę chodził po ziemi i odnalazł właśnie ciebie. To, co on robił dla Oakley, to jak ją chronił, troszczył się o nią i jak ją kochał jest cudowne. Kto z nas nie marzy o kimś takim? Bo ja na pewno nie pogardziłabym takim Colem, który by tak dbał o mnie.

Mimo że jestem już po Silence i Brocken Silence, to nadal nie przeczytałam pierwszej książki Natashy Preston. Lecz jeśli jest tak wspaniała jak ta tutaj, to ta autorka awansuje w grupie moich ulubionych pisarek! Bardzo mi się podobał sposób w jaki Natasha przedstawiła bardzo poważny i wciąż mało poruszany temat. Jednocześnie nie zrobiła z tego ciężkiej książki, której nikt nie chciałby czytać. Podoba mi się połączenie tematu tabu, ale jednoczesne przedstawienie życia bohaterki, nie jako totalna klęskę, bo tego nikt raczej by nie czytał. Jedyne, co mi się nie podobało to zakończenie. Moim zdaniem było to niepotrzebne. To, co Oakley tam robi z rodziną jest bezsensu i jeśli by trochę dopisać. Cała akcja zmieściłaby się w jednym tomie, a drugi byłby zbędny. To taki jedyny minus jaki znalazłam.

Podsumowując, bo już dużo tutaj się wywodzę – bardzo gorąco polecam wam tę książkę! Mnie się ogromnie podobała i w tej chwili kończąc tę recenzję mam ochotę jeszcze raz przeczytać Silence i chyba tak właśnie zrobię. Bo nie tylko porusza trudne tematy, ale przedstawia je tak, że czytelnik nie musi się ich bać. Może w końcu ludzie przestaną się bać ludzi, którzy są inni.

Moja ocena to 8/10, odejmuję trochę za zakończenie.

Pozdrawiam,

Wasza Dominika