Rozstrzygniecie Callie i Kaydena – Jessica Sorensen: Recenzja Patronacka

I kolejny raz na mojej stronie gości Jessica Sorensen. To moja już dziewiąta recenzja twórczości tej autorki, ale tym razem, jakby wracamy do początku serii, czyli Callie i Kaydena!

 

„W tym roku moje zrujnowane życie rozpadło się. Wtedy już miałem się poddać i skończyć z tym wszystkim.
Ale nie zrobiłem tego. Ocalałem. Powinienem być za to wdzięczny – i tak jest…”

Pamiętam tę parę z czasów moich pierwszych podrygów w blogsferze, gdy byłam jeszcze zielona i całkiem nowa. Nie miałam swojego stylu, ani nie wiedziałam czego chcę. Jednak teraz, kiedy ponownie spotykam Callie i Kaydena, jestem w miejscu, gdzie wiem czego chcę, co chcę robić, i przede wszystkim wiem, co chce czytać i recenzować. Myślę, że trochę jesteśmy podobni, bo wtedy i oni byli zagubieni i ja. Jednak kiedy zaczynałam czytać, liczyłam na to, że odnaleźli spokój i szczęście. A czy tak się stało? Co się wydarzyło w tej części?

Callie jest dumna z tego jak sobie poradziła z przeszłością. Stała się silniejsza, mocniejsza i już nie tak łatwo ją skrzywdzić. Ma wokół siebie przyjaciół, rodzinę i przede wszystkim Kaydena, który pomógł jej, kiedy najbardziej potrzebowała oparcia. Stali się dla siebie ratunkiem, wspierali się nawzajem. Gdy jedno szło na dno, drugie pomagało się podnieś. Teraz kiedy Callie się pozbierała i nie boi się przeszłości, Kayden wciąż ma nierozwiązane sprawy. Przeszłość ciągle się o niego upomina i nie pozwala zapomnieć o tym, co było, ani ruszyć dalej. Tym razem to Callie musi być tą silną i mu pomóc. Sprawić, by uwierzył w siebie, w to, że jest coś wart i przede wszystkim, że nie zmieni tego, co było. Ta dwójka przeszła bardzo wiele, ale czeka ich jeszcze jedna, wielka walka. Kayden musi pokonać demony, by móc ruszyć na przód i w końcu być w pełni szczęśliwym. Czy to mu się uda?

Kocham Sorensen, mówiłam i pisałam to niejednokrotnie. Ale jako, że od tej pary się zaczęło i teraz poznałam dalsze losy, to kocham ją jeszcze mocniej. Niektóre jej książki dosłownie łamią serce, i robią papkę z mózgu, przez długi czas nie mogę się pozbierać. A potem przychodzi z taką książką, taką fabuła i emocjami, że mam ochotę przytulić każdego. Tak było przy tej powieści. Callie i Kayden są parą, która nie miała łatwego życia. I ona i on, mieli ostro zrypane życie i to cud, że wyszli na takich dobrych ludzi. Moim zdaniem Sorensen, bierze się za tematy, które są rzadko poruszane w świecie książkowym. Autorki wolą, napisać coś lekkiego, jakiś romans czy erotyk, który sprzeda się jak świeże bułeczki. Zamiast uderzyć w temat, który poruszy czytelnika, zatrząśnie jego światem i zmiażdży jego serce.

Tak właśnie działa Jessica Sorensen i jej książki – w każdym razie na mnie. Jestem zakochana nie tylko w tej, ale w każdej innej. Bardzo mi się podoba, jak bohaterzy się zmienili. Jak przez te wszystkie inne tomy widzieliśmy w ich w drugoplanowych rolach, ale dopiero teraz, zobaczyliśmy, jak bardzo się zmienili. Jestem zachwycona tym, jak Callie sobie poradziła, jak stała się twarda i silna i już się nie boi. Wie, że poradzi sobie ze wszystkim. Za to Kayden, o mój Boziu, uwielbiam tego chłopaka. Wiem, że powtarzam to, przy chyba każdym bohaterze książkowym, ale Kayden jest naprawdę godny podziwiania i bycia dumnym z niego.

Kolejny punkt, przy którym jestem zachwycona, to końcówka książki. Nie wiem, czy czytaliście Lile i Ethana, ale druga połowa Rozstrzygnięcia Callie i Kaydena, bardzo przypomina mi klimat Lili i Ethana. Jest uroczo, klimatycznie, i tak słodko. A zakończenie jest jedyne w swoim stylu, takie totalnie pasujące go Callie i Kaydena. Idealne, no lepsze nie mogło być. I największy plus tej książki – nie zostałam ze złamanym sercem. A raczej miałam ochotę wszystkich wkoło obdarzać miłością i tulić, ukochać kogoś. Każdy czytelnik chyba miał tak raz czy dwa w życiu, że książka sprawiła, że latamy pod sufitem.

Podsumowując, bo będę dalej chwalić i się zachwycać. W skrócie mówiąc, Rozstrzygnięcie Callie i Kaydena jest książką cudowną, piękną z idealnym zakończeniem. Kocham to, jak potoczyły się losy tej dwójki, uwielbiam, ich i będę wracać do nich jeszcze nie raz. Chyba nawet niedługo odświeżę sobie wszystkie tomy.

Moja ocena to 10/10. Nie mogło być inaczej.

Pozdrawiam,

Wasza Dominika