Playboy za sterami

Playboy za sterami – Penelope Ward i Vi Keeland: Recenzja

Ostatnio, kiedy wspominałam o Vi Keeland, nie było to zbytnio pochlebne. Teraz dostałam Keeland i Ward w duecie i ich książkę Playboy za sterami. Czy z kimś pisanie wychodzi jej lepiej?

Gdy dostałam mail z nowościami od Wydawnictwa Editio Red, nie wahałam się. Wzięłam prawie wszystko, co dawali, bo święta to czas, kiedy można poczytać i zatracić w książkach. Jako że wtedy jesteśmy najedzeni na maksa, potrzebujemy czegoś lekkiego. Właśnie taki miał być Playboy za sterami. Wszystko spoko, tylko w tym duecie trochę niepokoiła mnie Keeland, która wiadomo, nie przypadła mi do gustu. Zostawiam Wam linka do tej recenzji. Jednak Ward zapowiadała się na super autorkę, a po ich wspólnej książce Drań z Manhattanu, musiałam spróbować i się przekonać czy warto. Jak myślicie, warto?

Kendall staje przed bardzo poważną i zmieniającą życie decyzją. Nie wiedziała co wybrać, która opcja gorsza i szczerze mówiąc, miała ochotę uciec i zapomnieć o wszystkich obowiązkach. Gdy siedziała na lotnisku i rozmyślała, poznała Cartera. Przez chwilę rozmowy z nim poczuła się wolna, ale również uległa jego czarowi. Porywa się na coś szalonego i wskakuje do samolotu, który okazuje się, pilotuje Carter i lecą do Brazylii, gdzie spędzają razem czas. Potem odwiedzają również Dubaj, Amsterdam i Florydę. Z każdym kolejnym krajem, ich uczucie jest coraz silniejsze, jednak oboje mają zobowiązania i przeszłość, które nie dają o sobie zapomnieć. Czy ta dwójka ma szanse na prawdziwy związek? Czy będzie coś w stanie ich rozdzielić?

Dwie książki, dwa ciacha

Opis jest krótki, ale nie ma co się rozdrabniać, na jakieś szczegóły, bo wtedy nie mielibyście po co czytać, a to naprawdę dobra książka. Idealnie luźna, lekka, szybko się czyta, jest nawet zabawnie i idzie przywiązać się do bohaterów. Po sukcesie z Draniem z Manhattanu bałam się, że to okaże się niewypałem, ale spotkała mnie niespodzianka. Nadal jest tak samo dobrze, ten duet naprawdę się świetnie sprawdza i nie wiem, jakim cudem Keeland osobno jest tak przeciętna, a z Ward, to dosłownie hit. Nie rozumiem tego i chyba nie ogarnę, ale nie będę specjalnie się starać, tylko po prostu będę z przyjemnością czytać. O dziwo zaskoczyło mnie, że to nie jest żadna seria. Myślałam, że jeśli okładki są podobne i mają podobny motyw, to jest to jakaś seria z super ciachami, ale nie. To osobne, niezależne i całkowicie oddzielne książki. Trochę szkoda, ale i tak jest świetne!

Wiele ludzi zapewne będzie się czepiać, że autorki postawiły na podróże do tych cudownych krajów i nie pokazały ich potencjału. Trochę się tutaj zgodzę, gdyż Brazylia, Dubaj, Amsterdam, to piękne miejsca. Można by o nich pisać bez końca, zarażać ludzi miłością do nich, ale niestety autorki nie wykazały się tutaj w stu procentach. To moja jedyna uwaga do tej książki. Trochę zabrakło mi właśnie tego, że autorki zabrały nas w te miejsca, ale pokazały je w totalnym minimum. Posłużyły się typowymi zagraniami, czy nawet schematami, jeśli chodzi o te podróże i to mnie boli najbardziej. Bo jeśli to wykluczyć, to mamy naprawdę, lekką, przyjemną powieść, którą czyta się szybko i z uśmiechem na ustach. W tej chwili przyszła do mnie kolejna książka z tego duetu i nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam, bo jeśli jest tak dobra, to będzie super.

Oczekiwania wysoko postawione…

Playboy za sterami  sprawił, że mam ogromne oczekiwania wobec tego duetu. Te dwie ich książki sprawiły, że mam ochotę na więcej. Chce się znowu tak wyluzować i odpocząć, jak przy ich Draniu z Manhattanu oraz Playboy’u za sterami. Nie wiem, którą z nich lubię bardziej. Jako że to nie seria, to ciężko zdecydować, co lepsze. Serię można kochać całą i nie musisz wybierać. A tutaj chyba również nie będę wybierać, tylko po prostu czytać kolejne ich książki. Niedługo na blogu pojawi się recenzja innych powieści Ward. Nie jako duet i mam nadzieję, że jako pojedyncza autorka da radę i nie zawiedzie mnie, jak Keeland.

A teraz już podsumowując, bo nie ma sensu przeciągać, by dobić do odpowiedniej ilości słów. Playboy za sterami jest naprawdę dobrą i zabawną książką, która idealnie sprawdzi się na zimne wieczory, które aktualnie mamy, ale również na początek wiosny, czy gorące lato. Ja mówię stanowcze tak, i jak wyżej pisałam jedyny minus to brak lepszego rozwinięcia z tymi krajami! Gorąco polecam Playboy’a za sterami, wszystkim tym, którzy lubią seksownych bohaterów, romanse i zabawne wątki czy dialogi. Ta książka na pewno się sprawdzi!

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika

Za książkę dziękuję