Onyx&Ivory

Onyx&Ivory – Mindee Arnett: Recenzja

Onyx&Ivory – książka, która miała być fenomenem po Okrutnym Księciu!

Zapowiedź Onyx&Ivory kusiła mnie od długiego czasu. Intrygowała mnie okładka, te drzewo, te noże, a przede wszystkim tytuł, który jest jedną wielką zagadką. A że ostatnio powróciła mi ogromna chęć na fantastykę i Wydawnictwo Jaguar wysłało mi egzemplarz recenzencki, to zabrałam się za czytanie w świąteczny weekend. Dodatkowo jeśli jesteście ciekawi to na kanale pojawiła się również wideo recenzje, na którą serdecznie zapraszam! I kończmy ten wstęp, tylko przejdźmy do fabuły.

Zdrajczyni Kate, tak wszyscy, (prócz dwójki przyjaciół) nazywają Kate Brigthon, do której ten przydomek przylgnął, po tym, jak jej ojciec próbował zabić arcykróla. Nikt nie wie, dlaczego zaatakował kogoś, kogo mógł traktować jak przyjaciela. Wszyscy za to nienawidzą Kate, która została kurierem pocztowym. I to nie jest dobra praca… Jeśli nie zdążysz dobrzeć na miejsce, po zmroku na powierzchnie wychodzą gadźcie. Potwory, które nie zatrzymają się dopóki nie dopadną tego, kogo chcą „zjeść”. Kate wie to i każdy kurier musi się spieszyć. A gdy spieszy się, by odebrać kolejne zlecenie, na drodze staje jej książę Corwin, który kiedyś był jej bardzo bliski. Teraz za to, udają, że się nie znają. Jednak splot wydarzeń sprawia, że Kate i Corwin na siebie wpadają i tylko ona może uratować mu życie. A może to oni nawzajem siebie uratują?

Czy zdradę można wybaczyć?

Gdy zaczynałam czytać, dosłownie nie wiedziałam czego się spodziewać. Raczej myślałam, że to takie coś w stylu Okrutnego Księcia, albo Szklanego Tronu, ale na pewno nie tego. Onyx&Ivory zaskoczyło mnie przede wszystkim bogatą fabułą, ciekawymi bohaterami, ale również tym, że nie było widać jako takiego schematu. A nie ukrywajmy, w fantastykach trudno już o oryginalność. Kolejny plus, przyznaję, za wątek romantyczny. Mindee Arnet nie postąpiła, tak jak wiele autorek i nie walnęła na pierwszy plan, wielkiej miłości bohaterów, ale skupiła na się ogólnej fabule. O historii o magii, jaką również znajdziemy w książce na intrydze. I tu kolejny raz mnie zaskoczyła, gdyż nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Niby wszystko było wiadomo, kto i co, a potem obracasz stronę, jest zwrot akcji i już nic nie wiesz. Właśnie coś takiego spotkało mnie, podczas czytania.

Jednak kolejny, ogromny plus. Onyx&Ivory nie kończy się w połowie zdania. Nie ma przerwania akcji, w połowie fabuły, czy danego wątku. Zamiast tego, Mindee cudownie kończy daną scenę, wyjaśnia część spraw, ale zostawia też „otwarte okno”, by płynnie przejść do kolejnego tomu. Plusem jest to, że zakończenie, jakby idealnie zaplanowane, jakby każda scena, każde słowo miało być właśnie wtedy, kiedy było. A kropka na końcu, była zwieńczeniem wszystkiego oraz jakąś zapowiedzią kolejnego tomu. Nie mamy tutaj wielkiej dramy na koniec, nie mamy nic, co sprawia, że nasze serca zostają przedzielone na pół do następnej części. Za to, zostajemy z taką zachętą, zaintrygowani tym, co dalej. Można po prostu powiedzieć, że autorka nie zostawia nas na skraju załamania nerwowego, tylko, gdy jesteśmy jeszcze w pełni władz umysłowych... A przynajmniej tak mi się wydaję.

Plusy ważniejsze niż minusy?

Jedyny minus w Onyx&Ivory to magia. Nie chodzi mi, że wątki magiczne są słabe. Tylko o to, że niektóre momenty, przypominały mi magię z Dzieci krwi i kości, których recenzję znajdziecie już na blogu. Powiązania tego, że w Onyx&Ivory, poluje się na ludzi z mocami, z Dziećmi krwi, bardzo mi się łączą i trochę drażni. Jednak całą reszta jest okay. Nawet jest ciekawie, intrygująco, bo tutaj autorka wprowadziła całkiem inną magię, niż dotychczas się spotykałam w książkach. I to jest jedyny minus, jaki znalazłam, ale nie chcę więcej pisać, by nie zaspoilerować. Cała reszta, bohaterowie, fabuła, sceneria, mapa, którą widzicie, wszystko jest dopieszczone do ostatniego zdania.

Podsumowując, bo chyba już wypisałam wszystko, o czym chciałam wspomnieć. Dlatego nie pozostało mi nic więcej powiedzieć, niż to, że polecam Onyx&Ivory. Książka jest napisana dobrze, ciekawie, intrygująco, a nawet momentami zabawnie. Autorka ma świetny styl, ale i również świetnie wykorzystała dobry pomysł na dobrą serię. Teraz pozostało czekać tylko na kolejny tom, który się dowiadywałam u nas ma być dopiero w przyszłym roku, ale myślę, że warto poczekać!

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika