Nieśmiała - Sarah Morant

Nieśmiała – Sarah Morant: Recenzja

Nieśmiała – Sarah Morant, przyciąga czytelnicza nietypową okładką, kusi opisem, ale jaka jest naprawdę? Czy bohaterzy są w stanie porwać czytelnika?

„Nie, to zwykły strach, taki sam jak każdy inny. Ale nie możesz przestać cieszyć się życiem z jego powodu. Wcześniej czy później każdy musi zmierzyć się ze swoim strachem.”

Poprzednia moja recenzja była o bezsenności, ale za to dziś, całkiem co innego. Nieśmiała to nowość od wydawnictwa Feeria Young jest debiutem tej autorki, jak dobrze pamiętam. Wiem, że są osoby, które bez problemu podchodzą do takich książek, ale ja się boję. Tyle razy już się zawiodłam na nowej autorce, że to aż dziwne, że dalej się za nie biorę. Ta propozycja wydawała mi się na tyle ciekawa i intrygująca, że postanowiłam dać jej szansę. Książka przybyła do mnie jakiś czas temu, ale to dziś nastał czas na jej recenzję!

Eleonora straciła wiele w swoim życiu, ale nie mogła się poddać rozpaczy. Musiała spoważnieć, zostawić smutek w tyle i zająć się teraźniejszością. Potrzebował ją braciszek, jej ojciec, musiała stać się twarda. Pancerz, którym się zakryła, miał też pomóc jej w szkole, gdzie rówieśnicy nie traktowali jej po przyjacielsku, a raczej sprawiali, że zamykała się jeszcze bardziej. Gdy ktoś spoza bliskich osób o coś ją zapytał, zaczynała się jąkać i nie potrafiła odpowiedzieć. Jednak razem z nowym rokiem szkolnym, pojawił się nowy uczeń – Jason. Chłopak szybko zyskał popularność, dziewczyny wodzili za nim wzrokiem, ale on był zainteresowany Eleonorą. Tajemny, przystojny, mroczny, a jednocześnie umiejący rozczulić. I Jason i Eleonora, ukrywają wiele, ale w jakiś sposób stają się dla siebie oparciem. Wtedy miasta wraca ktoś, kto dla dziewczyny był wszystkim.

Co się stanie z Eleonorą i Jasonem? Czy osoba z przeszłości namiesza w życiu nastolatki? Co się stało, że życie całej trójki zmieniło się nieodwracalnie?

Bałam się tej książki, gdyż mogła okazać się jedną z wielu z tego gatunku. Ostatnio miałam wrażenie, że wszystko jest takie same i bez polotu. Przy Nieśmiałej miałam duże oczekiwania, chciałam się rozerwać i zapomnieć, że za oknem panuje prawdziwy Armagedon. Początek książki okazał się bardzo fajny. Wciągnęłam się w fabułę, polubiłam się bohaterów, nawet nieco dziwnego Jasona, i nie oderwałam się do końca. A muszę zaznaczyć, że zaczęłam rano i skończyłam po południu, z przerwami na jedzenie i inne przyziemne czynności. Najdziwniejsze co było w tej książce, to Jason, który, no nie ukrywam, miał zadatki na psychopatę. Widziałam rano na Instagramie, wpis pewnej blogerki, że według niej Jason ma zadatki na stalkera/psychola i muszę się zgodzić.

Nieśmiała posiada mieszaną narrację. I nie chodzi, że od różnych bohaterów, ale również o to, że jedna postać jest pisana w pierwszej osobie, inna w trzeciej. Było to trochę mylące i może dlatego, niektórzy bohaterzy z tej książki wydawali się bardziej „psychopatyczni”, oddaleni. Jednak wchodzenie w myśli Jasona, naprawdę miałam wrażenie (a może nadzieje), że na koniec okaże się psychopatą i zabije główną bohaterkę. Ale tak się nie stało. Zamiast tego, miewał przebłyski, które niebyły normalne, ale jak dla mnie było to po części spowodowane jego przeszłością. Tak samo było z resztą głównych bohaterów w tej książce. Trochę zabrakło mi postaci pobocznych. Jeśli ktoś się pojawiał to raczej, same buce, dupki albo lalunie, które oczywiście muszą się znęcać nad innymi. Czy to trochę już nie jest nudne?

Na szczęście plusów znalazłam więcej. Poczucie humoru w Nieśmiałej nie raz i nie dwa sprawiło, że się szeroko uśmiechałam. Bardzo polubiłam ojca i brata Eleonor, którzy byli takimi najbardziej pozytywnymi postaciami w całej książce. A i właśnie ojciec Eleonor, najbardziej wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Czasem autorki, próbują stworzyć fajnych ojców, ale niewielu wychodzi to naturalne. Jednak Sarah Morant spisała na medal. Musi tylko popracować nad tworzeniem książkowego ciacha, bo tutaj, delikatnie mówiąc, ciutkę poległa.

Nieśmiała jest książką, która opowiada o pokonywaniu bólu. O drogę, w której uczymy się, jak nie bać się mówić, co się myśli. Walczyć o swoje szczęście. I przede wszystkim, nie dać się stłamsić innym, nie pozwolić, by inni wmówili nam, kim jesteśmy. Powieść ma swoje wady i swoje zalety. Wiem, co chciała przekazać autorka, czytelnikom i może nie do końca wyszło tak, jak powinno. Pomimo to myślę, że książkę warto przeczytać. Jest idealna na te zimne i ponure wieczory, pod kocykiem, z ulubioną herbatą. Myślę, że to perfekcyjna opcja, dlatego zaraz tak zrobię!

Podsumowując, polecam tę książkę. Może nie jest to hit jesieni, ale to fajna, lekka powieść.

Moja ocena 7/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika