Nasze Życzenie

Nasze Życzenie – Tillie Cole: Recenzja

Nasze życzenie, a raczej A Wish for Us, jak do tej pory znałam tę historię. To najnowsza wydana w Polsce powieść Tillie Cole, czyli mojej ukochanej autorki. Zaskakuje mnie każdą kolejną książką i ogromnie nie chciałam, by tym razem było inaczej.

Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak długo poluję na oryginał. Od kiedy zobaczyłam zapowiedź na stronie Tillie, cały czas szukam, gdzie mogę kupić papier, tak, by dostawa do Polski nie kosztowała miliona tysięcy złotych. Niestety, jak do tej pory, powieść jest dostępna tylko na Amazonie, a transport jest drogi. Nawet siostra, będąc w Anglii, nie dała rady mi załatwić tej książki, więc jestem ogromnie zawiedziona. Jednak wtedy Wydawnictwo Filia wyskoczyło z newsem, że wydadzą mi Nasze życzenie, a moja radość wzleciała do poziomu kosmosu. Do tej pory Tillie mnie nie zawiodła, ale bałam się, że Tysiąc Pocałunków nic nie jest w stanie tego przebić…

Bonnie kocha muzykę od dziecka. Zawsze chciała pisać piosenki i tworzyć swoją muzyką sprawiać ludziom taką radość, jaką ona odczuwa, przy jej słuchaniu. Kiedy była mała, nauczycielka muzyki, puściła jej nagranie, dwunastoletniego chłopca, który skomponował całą symfonię i dyrygował orkiestrą. Jednak, gdy jako studentka, Bonnie poszła na koncert Cromwella, zawiodła się na całej linii. Chłopak porzucił muzykę klasyczną i został DJ’em, ale dziewczyna czuje, że za tym kryje się coś więcej. Gdy kilka tygodni później, tych dwoje się spotyka, Cromwell dołącza na prawie wszystkie zajęcia muzyczne, na jakie chodzi Bonnie. Na dodatek zostają połączeni w parę, przy skomponowaniu własnego utworu, który zaprezentują, na koniec roku studenckiego. Jednak nie tylko Cromwell ma tajemnice. Bonnie też coś ukrywa, nie tylko przed nim, ale i przed najbliższymi.

Co się stanie, gdy ich tajemnice zostaną odkryte? Czy Cromwell będzie w stanie znowu komponować?

Do tej pory, brałam się za książki z muzyką, przeważnie dotyczyły rockmenów. Czy po prostu zespołów, którzy tworzyli muzykę, rockową, mocniej brzmiącą. Nie kojarzę za to, by główną przewodnią jest muzyka klasyczna. Jasne, gdzieś tam, coś się przewinęło, ale nigdy nie był to jeden z najważniejszych tematów w powieści. I tak przyznaję, że uwielbiam historie o rockmenach i kocham czuć to przyciąganie do bohatera. Jednak nic, ale to nic, nie równa się do Naszego Życzenia. Tillia Cole, już nie raz dowiodła, że jest utalentowaną pisarką, ale tą książką, przeniosła się na kompletnie nowy poziom. Fabuła, niby nie jest jakaś wielce zaskakująca, ale emocje i właśnie ta muzyka, sprawiła, że nie mogłam powstrzymać łez… Nie wiem, czy inni tak odczuwali, ani co inni sądzą i szczerze mówiąc, jeśli komuś się nie podoba, to jego sprawa. Dla mnie, ta Nasze Życzenie, to cudowne dzieło, o którym nigdy nie zapomnę.

Tillie Cole zawsze czymś zaskakuje. Niby tworzy normalnych, zwykłych bohaterów, ale zawsze nada im jakiś charakterystyczną rzecz. Tatuaże, przeszłość, pocałunki, każdego kojarzę inaczej, ale z tą będę kojarzyć muzykę i kolory.

Nasze Życzenie

Jestem świadoma, że nie wszyscy tak zapamiętają tę książkę, ale dla mnie to zawsze będzie coś więcej niż tylko historia i zwykła fabuła. Nasze Życzenie to powieść, która jest przewidywalna, nie będę tu ściemniać, jednak emocje, jakie się w niej znajdują, sprawiają, że to nie ma znaczenia. Nie skupiamy się na tym, nie przejmujemy się tym, tylko dajemy się porwać muzyce, fabule i emocją, jakie nas otaczają. Chyba najbardziej lubię w twórczości Tille, że potrafi od początku do końca wciągnąć mnie w daną historię i nie bronię się przed tym. Czasem są powieści, które czytam, i bez problemu mogę przerwać. Tę przerywałam, bo musiałam wziąć oddech i się uspokoić, otrzeć łzy. W pewnej chwili napisałam do koleżanki, że nie umiem czytać Tillie bez płakania.

Nasze Życzenie pokazuje jak przetrwać ciężki okres. Ukazuje, że nie ważne, jak źle jest, zawsze musimy znajdować pozytywny aspekt naszego życia. I przede wszystkim, autorka w tej książce pokazuje nam, jak bardzo jest ważna rodzina, jak ważne mieć kogoś, kto nas wesprze w trudnych dniach. Kolejną rzeczą, jaką możemy dostrzec, to pasja. Niektórzy z nas, odkrywają swoją pasję w wieku już przedszkolnym, a inni dopiero na emeryturze. Jednak trzeba pamiętać, by nie odcinać się od tego, co nam daje tyle radość i satysfakcji. Nasi bohaterzy mieli muzykę, my mamy książki. Ważne, by doceniać to, co mamy i rozwijać się w tym, co kochamy.

Podsumowując, bo ta recenzja wyjdzie bardzo długa, ale wiadomka, że o Tillie mogę mówić/pisać bez końca. Podziwiam ją, że może jednocześnie pisać tak brutalne i surowe jak Raze, Reap, a potem przenieść nas do fabuły z Tysiąca Pocałunków, albo stworzyć coś takiego, jak Nasze Życzenie. Nie potrzebuję lepszego zakończenia tego roku, w tej chwili boje się, czy cokolwiek będzie w stanie przebić tę książkę do końca grudnia. Gorąco polecam, wszystkim. Jeśli nie spodobało Wam się Tysiąc Pocałunków, nie zrażajcie się. Nasze Życzenie to całkiem inna historia, która rozkochała mnie do maksimum.

Moja ocena to 10/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika