Krople Deszczu

Krople Deszczu – Kathryn Andrews: Recenzja

Krople Deszczu – książka, która zachwyca okładka i kusi niesamowitym opisem. A jak jest naprawdę?

Moja niechęć do czytania, jeszcze wciąż się utrzymuje. Nie wiem na co, mam ochotę, ani nie mogę się w nic wciągnąć. Jednak podczas spisywania nowości w oczy wpadła mi okładka książki Krople Deszczu. Od razu wiedziałam, że chcę to przeczytać. Dzięki Bogu za Legimi i to, że znajdują się tam książki Wydawnictwa Niezwykłego, bo zaraz po premierze, miałam okazję to zrobić. Jedynym minusem, jest to, że opisy tego wydawnictwa na tylnej okładce są tak zbudowane, że dowiadujemy się z nich 3/4 historii. To trochę mnie odpycha i przeważnie nie czytam ich w całości, bo nie chcę psuć sobie lektury. Tak zrobiłam i tym razem.

Ali traci najbliższą osobę, jaką miała. Do tej pory razem pokonywały trudności, wspierały się, kochały się ze wszystkich sił i dzieliły pasją. Gdy tej osoby już nie ma, Ali przeprowadza się na Florydę. To miejsce miało być nowym początkiem, a stało się początkiem samotności. Z każdym dniem, Ali cierpi coraz bardziej, zostawiona jest sama sobie, nie umie poradzić sobie z tym bólem. Jedynym, który zdaje się rozumieć cierpienie Ali i to, jak się czuje, jest Drew. Chłopak, który sam skrywa swoje tajemnice, odlicza dni do końca szkoły, gdy będzie mógł uciec i nie wracać. Gdy pierwszy raz spotyka Ali, zaczyna rozumieć, że ona może go uratować przed nim samym. Przy niej czuje się naturalnie, nie musi się ukrywać, stwarzać pozorów. Czy chłopak, który nosi maskę przez cały czas, zdoła uratować dziewczynę przed ciągłym cierpieniem? I czy dziewczyna, która nie umie się pozbierać, będzie umiała ocalić chłopaka, który się ukrywa?

Emocjonalnie i w dobrym stylu.

Opis, który napisałam, może sprawiać wrażenie, że ta książka jest taka sama jak inne z podobnego gatunku. A tu niespodzianka. Krople Deszczu są tak dobrą i emocjonalną powieścią, że nie mogłam się oderwać od czytania. I proszę, nie dajcie się zwieźć pierwszym stronom, na których główna para się poznaje i prawie od pierwszych chwil idą w ślinę. Dalej jest dużo, ale to dużo lepiej. Pojawia się mnóstwo nowych emocji, wątków, fabuła jest sprawnie poprowadzona, a bohaterowie nie skupiają się tylko na tym, by zaciągnąć siebie do łóżka. Zamiast tego, uczucie, które ich łączy, dopełnia ich. Nie sprawia, że muszą być tylko w swoim towarzystwie i nic więcej, a raczej umieją żyć osobno. Mogą spędzić dzień osobno i nie uschną bez siebie. To, że są razem, że spędzają wspólnie czas, jakoś ich dosłownie łączy i zbliża. Możliwie, że głupio to brzmi, ale tak jest.

Krople Deszczu

Jednak jest jedna rzecz, o której muszę wspomnieć i po prostu nie przeżyję, jeśli nie powiem tego teraz. Beau, brat Drew, który jest postacią drugoplanową, i jednocześnie jest moją wielką miłością. Przeważnie, główni bohaterzy są tak ulepieni, że od razu pałamy do nich miłością, ale tym razem miałam inaczej. I nie odbieram uroku Drew, ale Beau jest totalnie dla mnie. Zakochałam się w nim od samego początku i nie mogę się doczekać, aż przeczytam część napisaną od jego strony. Ten chłopak pomimo mroku, jaki go otacza i jak ciężko ma w życiu, to nie traci pozytywnej energii i obdarza wszystkich (tych, których lubi) żartami i dobrym humorem. Uwielbiam go, kocham i jest po prostu idealnym bohaterem. Staje się on moim pierwszym mężem tego roku i ciężko będzie go przebić. Jak tylko przeczytam kolejny tom, dam znać czy jaki jest!

Nie taki bad boy straszny, jak go malują…

Krople Deszczu jest powieścią bardzo emocjonalną, dobrze napisaną, stworzoną z głową i nieprzeciętną fabułą. Trochę styl pisania zalatuje mi Jessicą Sorensen albo Brittainy C. Cherry, czy Abbi Glines (ale grzeczniejsze). Jednak ma w sobie coś nowego i świeżego, dzięki czemu czyta się gładko i szybko, ale jednocześnie nie można się od niej oderwać. Bohaterowie i to, jak wszystko jest stworzone w taki subtelny sposób. Ta książka pomimo wielkich emocji i zawirowań jest bardzo delikatna i niewinna. A potencjalni książkowi mężów, którzy wręcz nadają się erotyków, to w Kroplach Deszczu pozostają całkowicie temu przeciwni stereotypom. Mówiłam to już, ale delikatne, subtelne, niewinne, ale nadal pełne emocjonalnego napięcia i mnóstwa wrażeń. Chociaż małym minusem jest to, że Drew jest trochę takim love/hate boy’em, który przyciąga i odpycha, ale jestem w stanie mu to wybaczyć.

Podsumowując, ogromnie polecam tę książkę! Krople Deszczu uplasowały się bardzo wysoko u mnie na liście książek. W tej chwili jest na pewno najlepszą w tym roku. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam część o Beau, który na pewno trafi na topkę najlepsze 2019 (I hope soo). Naprawdę gorąco polecam i dajcie znać czy czytaliście tę książkę albo, czy macie w planach.

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika