Kasie West

Dziewczyna, która wybrała po raz drugi – Kasie West – Patronat Medialny: Przedpremierowa Recenzja

Zawsze zaczynam tym zdaniem, więc i teraz to zrobię. Kasie West jest moją ukochaną autorką. Każda jej książkę po prostu wielbię!

Mogłam o tym wspominać już kiedyś, ale gdy czytam książki Kasie West, humor poprawia mi się o sto procent, energia rośnie, a wraz z nią – trochę wygaszają się moje tendencje antyspołeczne ;). Jednak ta wersja dotyczy pojedynczych książek tej autorki, które wydaje Feeria Young. Jeśli chodzi o serię Dziewczyny…, to caaałkiem inna bajka. Na początku pierwszego tomu nie umiałam się wciągnąć i pisałam o tym już na blogu, ale gdy już weszłam w fabułę, przepadłam totalnie. Emocje, bohaterzy, akcja, czysty czad. Bałam się tylko tego, jak wypadnie drugi tom, ale o tym poniżej!

Addie próbuje poradzić sobie z tym wszystkim, co się wydarzyło i ruszyć dalej. Jednak współczujące spojrzenia od wszystkich irytują ją; chciałaby, żeby ludzie traktowali ją normalnie. Z niecierpliwością czeka, aż będzie mogła pojechać do ojca na feerie i zapomnieć o tym wszystkim, co się wydarzyło.

Jednak im dłużej tam przebywa, tym bardziej wszystko zaczyna przypominać efekt deja vu. Dziewczyna nie wie, że Laila wciąż ma list, który sama sobie napisała, i że jest w nim pewna ważna wiadomość.

Za to Laila udaje twardą laskę, która radzi sobie ze wszystkim – taką, która nie boi się niczego i nigdy się nie poddaje. Pod tą maską kryje się dziewczyna, która trafia na kogoś, kto wywołuje w niej zaskakujące uczucia. Ale L. nie może pozwolić sobie na roztargnienie, musi pomóc swojej przyjaciółce, która ma coraz więcej problemów. Wysoko postawieni ludzie, myślą, że Addie jest zagrożeniem dla Koloni. Laila zrobi wszystko dla przyjaciółki w potrzebie. Tak samo, jak Addie zrobi wszystko dla Laili. Czy uda im się uradować nawzajem? Kto okaże się zdrajcą?

Nigdy nie zapomnij o mnie…

Przyznaję się, że w ten tom również nie mogłam się wciągnąć. Niby fajnie, akcja jest dynamiczna, autorka dobrze ciągnie dalsze wątki, ale…. jednak coś było nie tak. Dopiero około setnej strony przeszłam na złą stronę mocy. Czytałam cały wieczór, ale musiałam przerwać na sen (staram się ostatnio normalnie spać, bez zarywania). Jednak gdy już w końcu wstałam, to wzięłam się ponownie za czytanie i nie przerwałam, aż do ostatniej strony. Czy Kasie West dała radę? Tak! Może nie ma tutaj takiej tajemniczości jak w pierwszym tomie, ale pojawia się dużo zagadek i zwrotów akcji. W jednym momencie byłam w ogromnym szoku i miałam ochotę przyłożyć danemu bohaterowi. Zapowietrzyłam się, oburzyłam i nie mogłam uwierzyć w tę bezczelność. Taki zwrot akcji, totalnie nie w stylu Kasie. Dosłownie złamała mi serce!

Bardzo, ale to bardzo podoba mi się, że autorka wprowadziła wymienną narrację, dzięki czemu mogliśmy poznać dużo bliżej przyjaciółkę Addie. I moim absolutnym ulubieńcem w tej książce są Connor (ciacho i do tego mądry chłopak) oraz Elie – brat Laili. Te dwie postacie zawładnęły moim sercem. Szkoda trochę, że nie ma części w której poznajmy losy Eddiego, gdy jest już trochę starszy, ale przeżyję to jakoś… Kolejne ciekawa rzecz, jaką zrobiła Kasie West było pokazanie dwóch postaci z innej perspektywy. Tylko trochę mnie uwierał Trevor. W pierwszym tomie był totalnym słodziakiem, ale zabrakło mi czegoś w nim,w tej drugiej części. Może mi się przejadł już po pierwszym tomie. Stał się zbyt nierealny, a może po prostu za dużo tej słodyczy…? A może obie wersje naraz…

Dodatki, ach, dodatki!

Kolejnym bardzo fajnym punktem jest głębsze pokazanie Kolonii. Tego jak naprawdę to działa, na czym zależy rządzącym itd. Nie chcę się za bardzo w to zagłębiać, ale poznajemy to wszystko bardzo szczegółowo. I musicie wiedzieć, że na końcu książki jest niespodzianka dla czytelników. A raczej dwie… Pierwsza jest mega zabawna, błyskotliwa i uśmiałam się, jak przy typowych książkach Kasie West. Teraz już rozumiem, czemu w jej powieściach jest tak optymistycznie. Druga niespodzianka trochę mnie zawiodła, bo nie zaspokoiła mojej ciekawości. Chciałabym wejść dużo bardziej w „to coś” i poznać każdy szczegół. Rozumiem, że Kasie West zapewne nie chciała przedłużać książki, która u nas ma prawie pięćset stron, ale i tak czuję niedosyt.

Podsumowując. Uważam, że Dziewczyna, która wybrała po raz drugi, jest bardzo dobrą kontynuacją. Rozwiązuje wątki, kończy fabułę, zostawia delikatny niedosyt, ale nadal jest lekko, przyjemnie i miejscami zabawnie. Jak na klasyczną Kasie West przystało! Gorąco polecam tym, którym podobała się pierwsza część. Warto doprowadzić tę książkę do końca i cieszyć się akcją!

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam

Wasza Dominika