Dzieci krwi i kości

Dzieci krwi i kości – Tomi Adeyemi: Recenzja

Dzieci krwi i kości – czy faktycznie hit, jak mówią?

Jakiś czas temu przyjechała do mnie pięknie prezentująca się książka Dzieci krwi i kości. Pięknie zapakowana paczka PR od Wydawnictwa Dolnośląskiego, jeśli nie widzieliście, to odsyłam Was do mojego FP, tam miałam wstawione zdjęcie, ale do rzeczy… O tym tytule słyszałam już dawno i kusiło mnie, by kupić w oryginale. Bałam się jedynie czy podobałam tak zaawansowanej fantastyce. Teraz kiedy jestem po polskim wydaniu, cieszę się, że nie kupiłam. Jeszcze bardziej cieszy mnie, że wydawnictwo zostawiło oryginalną okładkę, które jest piękna, a dodatkowo idealnie łączy się z treścią.

Zѐlie musiała patrzeć, jak ludzie króla zabijają jej matkę i rodzeństwo. Od tamtej pory wszystko jest inne. Nie dość, że straciła bliskich, to straciła również magię. Wszyscy, którzy byli obdarzeni i mieli więcej niż trzynaście lat, zostali zabici. Magia się nie odrodziła już w nikim, a takich jak Zѐlie nazywają glistami. Gardzą nimi, traktuję najgorzej, jak się da, a gdy ktokolwiek się sprzeciwi, zostaje zabity. Aż zdarza się cud. Zѐlie podczas sprzedawania rzadkiej ryby, zostaje zaczepiona przez elegancką dziewczynę, która ucieka przed strażą króla. Potem się okazuje, że ta dziewczyna nie tylko jest ważna dla króla, ale ukradła coś, co może przywrócić magię. Zѐlie, musi wyruszyć w długą podróż z ową dziewczyną i bratem. Finałem tej misji, może być całkowity zwrot akcji, magia może powrócić do wszystkich, którzy powinni ją mieć.

Wszystko zależy od Zѐlie i od tego, czy podoła zadaniu, jakie dostała? Czy uda jej się dotrzeć do miejsca, kiedy po piętach drepcze jej książę i straż?

Zasłużona nagroda Goodreads?

Gdy skończyłam czytać tę powieść, jedyne co z moich ust wydostawało się to „wooow”, lub „ale wooow…”. Wciąż jestem zaskoczona wszystkimi wydarzeniami. Tego jak autorka poprowadziła akcję. A także tego, jakie to było genialne. Przyznaję się, że grubość tej książki (512stron), trochę mnie przerażała, potem zobaczyłam bio autorki, studentka Harvarda – tu się pojawiły obawy czy nie będzie sztywno. Jednak wszystko mi przeszło, gdy zaczęłam czytać. Boziu, jakie to było dobre! Ci bohaterzy, akcja, fabuła, dokładność! Zostało tu włożone tyle pracy, tyle wysiłku, że wow! Duże, ale to duże brawa dla Tomi, bo Dzieci krwi i kości, są tak fantastyczne i tak genialne, że długo nie zapomnę o nich i o tym wszystkim, co się wydarzyło. A to zakończenie… po prostu wow…

Z reguły jest tak, że o złych książkach pisze się łatwiej, bo wiemy co wytknąć. Jednak jeśli chodzi o te dobre, to ciężko cokolwiek napisać, by miało sens, gdyż przeważnie nas zatyka i mamy pustkę w głowie. Ja mam ogromną, autorka zostawiła mnie z ogromnym kacem książkowym i nie wiem, co z nim zrobić. Podejrzewam, że długo będę z nim walczyć i żadna inna powieść, nie będzie mnie cieszyć w takim stopniu, jak okrywanie całej tej magii z Zѐlie. Cała ta książka została genialnie napisana, dopracowana. Autorka ma „to coś”, co sprawia, że czytelnik szaleje na jej punkcie. Nie wiem, jak inni blogerzy/czytelnicy ocenili Dzieci krwi i kości, ale u mnie pulsuję się bardzo wysoko i wcale się nie dziwię, że dostało nagrodę debiutu roku na Goodreads. To totalnie zasłużona nagroda. Liczę, że kolejne tomy będą równie genialnie. Nie wiem, czy przeżyję, jeśli autorkę dosięgnie klątwa drugiego tomu…

Mity i legendy – co z nimi?

Warto wspomnieć o tym, że przeważnie w książkach poruszane są mity i legendy greckie, najczęściej występuje Zeus, Hades itd… A tutaj autorka wykorzystała jak dotąd nieznaną mi zupełnie mitologie i kulturę Zachodniej Afryki, którą studiowała po ukończeniu Harvardu. Gdy to przeczytałam na skrzydełku, bałam się, jak się prezentuje ta historia. A okazuje się, że autorka ma nie lada wiedzę na ten temat, to jeszcze napisała to tak lekko i przystępnie, że nie mogłam się oderwać. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem i nie mogę zapomnieć tej historii. W tej chwili mój największy problem, to oczekiwanie na kolejny tom.

Dzieci krwi i kości są książka, która wprowadza czytelnika w totalnie nowy, wyjątkowy świat przedstawiony przez autorkę. Styl, jakim operuje i lekkość treści sprawiają, że już zawsze będę sięgać po jej książki. Jestem jej nową fanką, która z niecierpliwością czeka na drugą część. Liczę, że wydawnictwo dolnośląskie wyda je zaraz po premierze oryginału!

Podsumowując, Dzieci krwi i kości są niesamowite, wciągające, porywają czytelnika niebanalną fabułą. Wciąż, gdy myślę o tym wszystkim, co tam się wydarzyło, to w głowie mam jedno wielkie „WOW”. A na dodatek, chwilę po odłożeniu książki, miałam ochotę wziąć ją z powrotem w ręce i zacząć od nowa czytać!

Moja ocena to 9/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika

Za książkę dziękuję