Broken Silence

Broken Silence – Natasha Preston: Recenzja

Jakiś czas temu pisałam Wam o książce Silence, której recenzje znajdziecie tutaj. Już wtedy pisałam, że bardzo czekam na Broken Silence. Gdy tylko go dostałam, od razu zabrałam się za czytanie – zrobiłam sobie tylko przerwę na sen.

Dawno nie było takiej serii, którą tak bardzo chciałam przeczytać. Po pierwszym tomie musiałam się dowiedzieć, co dalej. A Broken Silence jest na pewno jedną z najbardziej wyczekiwanej książek pierwszego półrocza, tego roku. Premiera była już jakiś czas temu, ale mam nadzieję, że recenzja i tak wam się spodoba, bo mam mnóstwo do powiedzenia o tym drugim tomie. Jak on wypadł na tyle pierwszego?

Oakley musi wracać do Anglii. Mimo że wyznała prawdę i winni zostaną ukarani, to nie zaczęła żyć pełnią życia. Brakuje jej czegoś, a raczej kogoś … Cole’a. Gdy zostawiła go i wyleciała z najbliższymi do Australii, nie myślała, że miłość może boleć tak bardzo i tak długo. Mija kilka lat, od kiedy wyjechała. Kiedy ostatni raz rozmawiała z Cole’lem złamała serce jego i swoje. Oakley wciąż nie może się pozbierać, boi się tego, że wróci i zobaczy, że ukochany związał się z kim innym. Oakley nie wie, jak przetrwa czas w Anglii. Z jednej strony chciałaby tam nie wracać, ale wie, że musi stawić czoła potworom, którzy ją krzywdzili tyle lat. Chce, by zapłacili za to, co jej zrobili. Boi się, że nie da rady, że jak zobaczy ich na sali sądowej, spojrzy im w oczy, stchórzy i nic nie zrobi.

Dziewczyna potrzebuje kogoś, kto ją wesprze. Wie, że w tej roli najlepiej sprawdziłby się dawny przyjaciel i jej miłość w jednym – Cole. Ale czy wypada z nim rozmawiać o tym, co się stało? Czy Cole jest tak samo dobry, jak kilka lat temu?

Pierwszy tom był genialny, już o tym wspominałam w poprzedniej recenzji. Jestem zakochana i czekanie na kolejny, było męką. A jak spisał się drugi? Znajoma, która czytała tę serię w oryginale i powiedziała mi, że Broken Silence jest, no słabsze. I tutaj niestety muszę się zgodzić. Moim zdaniem najsłabszym punktem nie tyle tego tomu, ile całej serii jest właśnie wylot do innego kraju. Nie wiem, co autorka do końca chciała przekazać, tym zwrotem akcji, ale no nie podobało mi się. Ten przeskok o kilka lat był dla mnie bezsensowny i co więcej, można było zamknąć tę historię w jednym tomie. Wiem, że ostro piszę, ale nie umiem na to przymknąć oka.

Teraz może przejdźmy do czegoś bardziej pozytywnego i wymienię plusy tej książki. Broken Silence nadal jest napisana, lekkim, przystępnym językiem, który czyta się szybko i przyjemnie. Mimo trudnego tematu, jaki porusza autorka, to pochłonęłam książkę w kilka godzin i nie żałowałam. Tak, u góry pisałam dość negatywnie, ale jeśli mam mówić o całości, to cieszę się, że zabrałam się za tę serię. Poznałam autorkę od innej strony, niż większość czytelników, bo przeważnie większość zaczęła czytać od pierwszej jej książki wydanej w Polsce – Uwięzione. A ja skusiłam się dopiero przy Silence i nie żałuję. Teraz gdy zabieram się za bardziej mroczne odcienie Preston (prawie jak z Greya. 50 twarzy Preston, Ciemna strona Preston i Nowe oblicze Preston). Ale to rzeczy… To myślę, że będę bardziej otwarta, niż czytelnicy, którzy zaczęli, od czegoś innego.

Natasha Preston jest autorka, która zbiera w Polsce coraz więcej czytelników i mnie można dołączyć do tego grona. Może nie wszystkie naraz, ale na pewno nadrobię jej książki, by dowiedzieć, jak bardzo różnią się od siebie i czy faktycznie pisze tak dobrze. Podobno można ją kochać lub nie. Liczę, że znajdę się w tym gronie, którzy ją uwielbiają i cenią. Dodatkowo takie mroczne klimaty, thrillery itp., są idealnymi książkami, na te zimne i ponure wieczory. Ostatnio trochę odeszła mi chęć na słodkie młodzieżówki, a za to mam ochotę się zanurzyć w dobrej, mrocznej, klimatycznej powieści.

Podsumowując, bo mam wrażenie, że mało mówię o samym Broken Silence, a skupiam się na wszystkim wkoło. Jest to powieść, którą można przeczytać. Po zagadkowym zakończeniu pierwszego tomu czytelnik z chęcią dowiaduje się, co dalej z bohaterami, jak to się kończy i przede wszystkim, jak główna bohaterka, dała sobie radę z tymi zwyrodnialcami.

Moja ocena to 6/10, odejmuję trochę ze względu na to, że można było to zamknąć w jednym tomie.

Pozdrawiam,

Wasza Dominika