Tylko Twój

Drzewo, które umarło na darmo, czyli bardzo zła książka – Tylko Twój

Tylko Twój to pierwsza recenzja, która otwiera cykl „Drzewo, które umarło na darmo, czyli bardzo zła książka”. Tytuł może i długi, ale mam już sporą listę książek, które znajdą się w tym cyklu.

Nie lubię pisać negatywnych recenzji. Jestem typem człowieka, który jak to się brzydko mówi „woli zachować tę parę w d*pie”. Jednak Tylko Twój, mnie tak zirytował, tak ruszył, że po prostu nie mogłam zrobić nic innego, niż tylko siąść do pisania i zobaczyć, co z tego wyniknie. Od razu zaznaczam, że jest to tylko moja opinia. Nie ma na calu nikogo urazić, to po prostu moje odczucia, jakie miałam przy czytaniu. I na wstępie, zaznaczam również, że lubię tę autorkę i czytam wszystkie jej książki, nieraz lepsze, inne gorsze, no ale ta… Oczekiwania miałam wielkie, byłam pewna, że to będzie mój hit lata, a tymczasem…

Syd razem ze swoją najlepszą przyjaciółką wyruszają w podróż poślubną. Tyle że bez męża… Dziewczyna odwołała ślub, nie umiała być z Michealem, a już na pewno nie po tym, jak ją zdradził. Przyjaciółki postanawiają zaszaleć, odpocząć, nadrobić stracony czas. Nie żałują sobie imprez, słońca, ani drinków. Podczas pobytu na Honolulu, Syd poznaje Jacka. Przystojnego, niesamowicie seksownego, z idealnym głosem i ciałem mężczyznę, który również przyjechał na urlop z przyjaciółmi. Ta dwójka zaczyna spędzać ze sobą czas, pożądanie przejmuje nad nimi kontrole i dają się ponieść temu, co przyniesie najbliższy tydzień. Jednak kiedy przychodzi czas powrotu do domu, kontakt się urywa. Aż zrządzenie losu powoduje ich ponowne spotkanie i powrót romansu. Czy tym razem się uda? Czy ta para przed sobą przyszłość?

Naprawdę próbowałam znaleźć coś sensownego i ciekawego w tej książkę, ale nie umiem. Okropnie się męczyłam przy czytaniu, niektóre zwroty, jakiś używała bohaterka, sprawiały, że miałam ochotę rzucić moim czytnikiem o ścianę. A zaznaczam, że jest nowy i byłoby mi go szkoda… chyba tylko dlatego nim nie rzuciłam. Najbardziej jestem zła właśnie o to, że ta książka mogłaby być dobra, gdyby nie te denne momenty, gdy bohaterowie nie wiedzą, co chcą. Miałam wrażenie, że nigdy nie skończę jej czytać. Nie mogłam przez nią przebrnąć. A gdy dochodziło do scen seksu i czytałam „dotknął moją clitoris”, myślałam, że padnę ze śmiechu. Wiem, że ta nazwa jest poprawna, w kilku językach oznacza po prostu łechtaczkę, ale mój mózg jest chory. Widziałam tylko takie urządzenie do klikania na psa, jak się czegoś go uczy. Jestem okropna, wiem, ale nawet w tej chwili mnie to bawi.

Kolejny punkt. Bohaterzy… Boże, czemu autorki robią takich dennych bohaterów? W tej książce drama goniła dramę. Jeden problem goni drugi. I to nawet nie chodzi o jakieś wielkie konflikty, ale obrazy o takie pierdoły, że nóż sam otwiera się w kieszeni. On miał przed nią małą tajemnicę i wielka drama. Ona spojrzała się nie tak, i zaś płacz i lament. Ale wiecie, na pogodzenie, najlepszy jest seksu, dużo seksu i w ogóle, nie rozmawiajmy o życiu, nie komunikujmy się w żaden normalny sposób. Tylko kopulujmy jak króliki i nie przejmujmy się niczym innym.

Najbardziej mnie chyba boli w tej książce to, że Vi umie pisać. To dobra pisarka, nie raz i nie dwa czytałam jej powieści i przypadały mi do gustu. Jednak nie mam pojęcia, co się stało przy pisaniu Tylko Twój. Naprawdę nie mam pojęcia, jakie zaćmienie miała autorka, że napisała tę książkę.

Szczególnie, może nie drażni, ale uwiera mnie zakończenie, którego nie rozumiem, bo to mogłoby się skończyć na tej części i spoko. Po co kolejna? A patrząc na opis, drugiego tomu, mam wrażenie, że wejdziemy w trójkąt miłosny i kolejna wielką gamę dram i tragedii emocjonalnych, które nic nie wniosą do fabuły. A jedynie sprawią, że książka będzie się ciągnąć, potem będzie znowu jakieś dziwne zakończenie i w 3 tomie, (o ile to będzie koniec), wielki, happy end. Wiem, że w tej chwili przewiduję przyszłość i krytykuję po całości, ale ta powieść jest przewidywalna do bólu. Schematy, ach schematy piękna rzecz… Ale już taka oczywista, że nudzi się czytanie tego samego, zmieniają się imiona bohaterów i miejsce akcji.

Ale już podsumowując, bo nie ma sensu ciągnąć tej recenzji i się męczyć, a chętnie przejdę do czegoś przyjemniejszego. Nie polecam Tylko Twój. Nie podobał mi się, drażnił mnie i sprawił, że oporny i ciężki dzień stał się jeszcze gorszy. Wiem, że dużo osób zakochało się w tej książce, ale do mnie nie trafiła i raczej nie przeczytam kolejnego tomu. Zostawię komuś innemu i postaram się znaleźć coś, co wpasuje się w moje gusta.

Moja ocena to 2/10

Pozdrawiam,

Wasza Dominika

Poprzednia recenzja również nie była zbyt pochlebna.