#186 Recenzja książki „Rozdarta” Teri Terry

Rozdarta nie tylko skradła moje serce, ale również je „rozdarła”

To będzie ciężka recenzja… Na drugi tom Zresetowanejczekałam bardzo długo (kilka miesięcy). Nie mogłam się doczekać, aż poznam dalsze losy bohaterów i sprawdzę, co się z nimi stało. Jak wiadomo, drugie tomy bywają różne, a najgorsze co może je spotkać to klątwa. Myślałam, że Młody Book każe dłużej czekać nam na kontynuację i że moja cierpliwość zacznie się kończyć (a wtedy – wiadomo – będę ich męczyć mailami :)) Ale ku mojemu zaskoczeniu, nagle pojawiła się informacja, że ostatni dzień lutego to będzie TEN dzień i tę datę trzeba zaznaczyć na czerwono. Zrobiłam to i tylko czekałam na swój egzemplarz, a gdy przyszedł… opanował mnie strach. A co, jeśli będzie źle? Co, jeśli autorka zepsuła tę część? I co, jeśli mi złamie serducho? Na jedno z tych pytań odpowiedź jest twierdząca. Jesteście ciekawi, na które?
Kyla nie może uwierzyć w to, co się stało. Czuje się, jakby miała rozdwojenie jaźni, choć zresetowanie miało usunąć wszelkie wspomnienia i jej charakter miał być kompletnie inny. Tymczasem bohaterka ma wrażenie, że coś poszło nie tak. Na horyzoncie pojawia się coraz więcej pytań, nie wie komu ufać w stu procentach. Rodzinie, nowym, czy może starym znajomym? Musi uważać na to co robi, co mówi – czasem czuje na sobie spojrzenie Lorderów. Boi się, że gdy powinie jej się noga, przyjdą po nią w tych swoich czarnych strojach i wsadzą ją do furgonetki i już nigdy nie wróci do domu. Z jednej strony chce odpuścić i żyć po cichu, tak jak jej każą, ale z drugiej nie potrafi i nie chce się nauczyć. Pragnienie znalezienia Bena, odkrycia prawdy o sobie i swojej przeszłości są tak silne, że z czasem Kyla pakuje się w sytuacje, o których wcześniej nie myślała. A ludzie, którzy mieli ją chronić stają się przyczyną strachu. Komu tak naprawdę wierzyć? Gdzie znajduje się prawda? Kto pozwoli odkryć Kyli to, kim jest naprawdę?

Zresetowani nie są zdolni do aktów przemocy, jednak ja jestem. Zresetowani nie mogą niczego pamiętać ze swojej przeszłości, jednak ja mogę. Lorderowie zaraz by mnie zabrali. Pewnie zechcieliby rozciąć mi mózg, żeby sprawdzić, co w nim poszło nie tak, dlaczego moje Levo nie przejęło kontroli. Może zrobiliby to nawet na żywym organizmie.”

OMG – te trzy literki powtarzałam bez końca przy tej książce (plus parę innych epitetów, ale tutaj nie mogę ich pisać). Byłam wciągnięta w Rozdartą, nic nie mogło mnie wyciągnąć ze świata przedstawionego przez Teri Terry. Rodzina siedziała ze mną w pokoju, ale ja czytałam, potem jedliśmy ciasto z okazji urodzin siostry, a ja myślami byłam z Kylą. Mojej czteroletniej siostrzenicy mówiłam, że ta książka jest genialna. Nie wiem czy to podchodzi już pod jakąś chorobę, bo pod książkoholizm już na pewno – i nie mam zamiaru iść na odwyk! Emocje jakie wywołała we mnie ta książka są ogromne, nie mogę uwierzyć w to co napiszę, ale mam wrażenie, że drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Akcja potoczyła się niezwykle wartko, pojawiło się coraz więcej tajemnic, jednak najbardziej rozbroiło mnie zakończenie. Jestem na takim etapie rozpaczy, że mam ochotę wejść na Amazona i zakupić 3 tom w oryginale, byleby jak najszybciej poznać zakończenie tej historii.
Dodatkowo muszę też wspomnieć o nowych bohaterach, który pojawili się w Rozdartej. O dziwo nie pojawił się nikt, kto byłby zbędny i nudny. Każda postać miała jakiś swój cel, swoją rolę – większą lub mniejszą. Oczywiście znalazłam te, które mnie irytowały, rozśmieszały, ale jedna postać sprawiła, że moje serduszko zabiło mocniej. Chciałabym wspomnieć o tym kimś znacznie więcej, ale nie mogę, bo nie chce spoilerować, jednak ten, kto przeczyta Rozdartą i zostanie ze złamanym sercem jak ja, będzie wiedział o kogo mi chodziło. Każdy szczegół w tej książce, każda postać, wydarzenie – wszystko ma sens i gdy zbliżamy się do końca wiele rzeczy się wyjaśnia. Jednak zamiast być spokojnym, pojawia się wielki znak zapytania, który zapewne będzie nas dręczył do końca trzeciego tomu. Choć muszę wspomnieć, że jeden moment przewidziałam. Podczas czytania, gdy zbliżaliśmy się do wyjawienia zagadki, zapaliła mi się żarówka nad głową i wiedziałam, że pewna osoba będzie zdrajcą (zresztą, od początku tej osoby nie lubiłam!). Przekonałam się, że moja intuicja nadal nie zawodzi, choć żałuję, że nie przewidziałam jednej rzeczy.

Coulson ma w oczach ostrzeżenie. Wie, że coś zataiłam, że nie powiedziałam wszystkiego. Krew odpływa mi z twarzy. Agent uśmiecha się, ale nie czuję się od tego lepiej.
Idź już. Nie możesz się spóźnić na matematykę.
Zrywam się z krzesła i niemal rzucam się do drzwi. Wie nawet, jaką mam teraz lekcję?
O, Kyla?
Zatrzymuję się.
Uznaj, że dziś miałaś szczęście. Nie jestem cierpliwym człowiekiem. Kiedy będziemy rozmawiać następnym razem, chcę usłyszeć więcej. Chcę całej historii. Idź! – warczy.

Teri Terry, stworzyła genialną powieść, która porywa czytelnika w dalsze losy bohaterów. Od pierwszy stron trzyma w napięciu i sprawia, że nie można się oderwać. Rozdarta jest świetną kontynuacją, naprawdę wartą uwagi i na długo będę pamiętać o tym tomie i tym, co się wydarzyło. Co więcej, mam ochotę usiąść i przeczytać ją jeszcze raz!. Była tak dobra, że trudno mi napisać, więcej niż samo „kocham to!!!” Jeśli jeszcze nie znaliście tej serii, to koniecznie zabierzcie się za pierwszym tom, a zaraz potem za drugi, gdyż warto! Nie zapomnicie o tej książce i nie wyobrażam sobie, by komuś mogła się ona nie podobać.
Polecam tę książkę z całego serca. Powtarzam to już trzeci raz, ale naprawdę jest genialna i po prostu achh… Mózg mi wybuchł od zakończenia.
Moja ocena to 10/10 – a i tak za mało.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Młody Book
Autor: Teri Terry
Oryginalny tytuł: Fractured
Stron: 384
Data pramiery 21 lutego 2018r
Za książkę dziękuję