#183 Premierowa recenzja książki „Chłopak, który bał się być sam” Marieke Nijkamp – Patronat

Gdy koszmar staje się rzeczywistością.

Mój jedyny, ale nie mniej wyjątkowy patronat w lutym, o którym dowiedziałam się z katalogu Wydawnictwa Feeria Young. Opis i okładka zachęcał do lektury, jednak temat w niej poruszany jest tak delikatny, że trzeba naprawdę być ostrożnym, by tego nie zepsuć. Miałam obawy, że autorka nie podoła postawionej poprzeczce. Ostatnio powieści o tej tematyce są przeważnie ciężkie to przetrawienia. Nie mówiąc, że większość autorów, którzy biorą się za takie historie, nie wykorzystuje danego materiału i tworzy z poważnego tematu, papkę dla nastolatek, która nie ma żadnego charakteru. Tak to wygląda przeważnie i to bardzo smutne, jednak przy tej książce miałam naprawdę nadzieję, że dostanę powieść, która mną wstrząśnie i sprawi, że na długo o niej nie zapomnę. Co takiego zrobiła Marieke Nijkamp z bohaterami? Jak wygląda moja ocena?
Miał to być normalny dzień, uczniowie czekali, aż dyrektor skończy swoje przemówienie by każdy mógł pójść w swoją stronę i zacząć robić swoje zadania. Kiedy już wszyscy zmierzali do wyjścia z auli, stało się coś nieoczekiwanego. Drzwi były zamknięte, ale to nie to było najgorsze. Gdy rozległy się pierwsze strzały, uczniowie nie wiedzieli co robić, najpierw myśleli, że to jakiś słaby żart. Jednak w momencie, gdy pierwsze ofiary umierały, zaczęła się panika i strach, nikt nie wiedział, co zrobić. Nauczyciele próbowali bronić uczniów, zapanować nad sytuacją, lecz gdy tylko spróbowali coś zrobić, ginęli. Napastnik nie miał litości dla nikogo. Każdy kto mu się sprzeciwiał, umierał, każdy kto czemuś zawinił w przeszłości musiał umrzeć. To nie był zwykły napad na szkołę, to była zemsta z zimną krwią. Wszyscy się bali, nie wiedzieli czy wyjdą z tego cało, ani czy ktoś im pomoże. Najbardziej bali się ci, którzy znali napastnika. Bowiem to nie był zwykły napastnik, to był jeden z uczniów, który stwierdził, że ma dość tego wszystkiego i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce…
Nauczyciele stojący najbliżej drzwi próbują przedrzeć się do Tylera, ale on strzela do nich jak do kaczek; do każdego, kto podejdzie zbyt blisko. Za każdym razem, gdy słyszę wystrzał, wzdrygam się. […] On ich zastrzelił. Boże drogi. To nie może być prawda.

Przyznaję, że kiedy zaczęłam czytać i zobaczyłam, jak często zmieniają się bohaterowie, to trochę się zniechęciłam. Jednak akcja, jaka się rozgrywała w książce jest tak wciągająca, że po chwili zupełnie mi to nie przeszkadzało. Losy bohaterów są poruszające, cierpimy razem z nimi i boimy się razem z nimi. Byłam jednocześnie przerażona, ale także zafascynowana tym, jak autorka genialnie sprawdziła się w tym temacie. Nie przekroczyła żadnej granicy, ale także poruszyła idealnie każdą strunę jaką mogła. Z przykrością muszę stwierdzić, że brakuje takich książek na rynku, poruszających trudne tematy. Na świecie jest mnóstwo osób, które są poniżane, okaleczają się, które nie dają sobie rady z rzeczywistością. Dlatego warto o tym rozmawiać, chociażby w książkach. Nie trzeba pisać tylko o seksie i miłości, bo to się sprzedaje, można również napisać o czymś, co poruszy czytelnika w całkiem inny sposób – tak jak zrobiła to Marieke.
Jak wiadomo, co książka to inna interpretacja i tak jest z Chłopakiem… Ja uważam, że jeśli by wziąć bohaterów na sto procent serio, to można by powstrzymać tę tragedię. Kiedy Tylera (strzelec) spotkała tragedia, zamknął się w sobie i skrywał swoje emocje coraz bardziej. Na początku ludzie zwracali na niego uwagę i chcieli mu pomóc, ale nie widząc zachęty z jego strony, zrezygnowali. I moim zdaniem, gdyby ktoś tak naprawdę postarałby się i wszedł w psychikę tego chłopaka, gdyby ktoś nie ukrywał tego co wie, to można by powstrzymać to wszystko. Jednak tak się nie stało. Chłopak czuł się sam, porzucony, zostawiony samemu sobie, a to poskutkowało tym, że postanowił się odegrać na innych. To mnie chyba najbardziej przeraziło w tej książce. Do czego jest zdolny nastolatek, który znalazł się na krawędzi i nic już go nie trzyma przed tym, by zrobić coś niebezpiecznego. Z jeden strony jestem zła, że wybrał tę drogę, ale w sumie nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę go popchnęło do tego.

Nie zawsze możesz zatrzymać przy sobie ludzi, których kochasz. Nie zawsze możesz przeżyć swoje życie w jednym miejscu. Świat został stworzony po to, by się zmieniać. Ale tak długo, jak długo pielęgnujesz wspomnienia i tworzysz po drodze nowe, bez względu na to, gdzie jesteś, zawsze będziesz w domu.”

Chłopak, który bał się być sam jest powieścią, która powinna poruszyć każdego czytelnika. Książka jest genialna w każdym stopniu, podczas czytania byłam wzruszona do tego stopnia, że miałam łzy w oczach, do tej pory nie mogę się pozbierać. Nie tylko dotyczy trudnych kwestii, ale również daje do myślenia. Sprawia, że po skończeniu, zastanawiamy nad wszystkim, jesteśmy zawieszeni i nie wiemy, co dalej. Na długo ta lektura pozostanie w moim sercu i będę ją polecać każdemu. A patrząc na wydarzenia z Florydy, jestem przerażona tym, że wydarzenia z książki są tak bardzo realne.
Podsumowując uważam, że Chłopak jest najlepszą książką jaką przeczytałam w tym roku. Wiem, że mamy dopiero luty, ale mam przeczytane już ich piętnaście i ta jest stanowczo najlepsza. Podejrzewam, że na pewno znajdzie się w mojej Top 10 2018 roku.
Moja ocena 10/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Feeria Young
Autor: Marieke Nijkamp
Oryginalny tytuł: This Is Where It Ends
Stron: 280
Data premiery: 15 lutego 2017 roku

Za książkę dziękuję