#182 Od nienawiści do miłości jeden krok: Recenzja książki „Moje miejsce na ziemi” J. Daniels


Nienawiścią niewiele możemy zdziałać. Ważne by przebaczyć i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi!


Pierwsza recenzja w lutym i muszę was ostrzec, że w ciągu kilku najbliższych tygodni, chciałabym wejść z recenzjami na kanał! To dość duży krok dla mnie, ale dzięki mini filmikom na facebooku, odkryłam, że bardzo lubię „gadanie” i chciałabym opowiadać wam o książkach, nie tylko na blogu, ale także na YouTubie. Zobaczymy jak to mi wyjdzie, robię powolne podchody do tego tematu, ale jeśli zechcecie, postaram się przyspieszyć. Jedną z książek, o których chciałabym wam opowiedzieć, nie tylko na kanale, ale także na blogu, jest powieść Moje miejsce na ziemi od J. Daniels, rozpoczynająca serię Alabama Summer. Poprzednia seria tej autorki o Słodkościach, była bardzo fajna, i podczas czytania świetnie się bawiłam, więc nie było trudno zdecydować czy czytać kolejną powieść spod pióra J. Daniels. Tylko czy ta jest tak samo dobra, jak inne książki?
Mia jest już dorosła kobietą, wie czego chce, wie jak to osiągnąć, nie daje sobą pomiatać, jest całkiem inna niż była jako nastolatka. Nadal z bólem serca wspomina czasy, kiedy była pulchniejsza, nieśmiała, i wstydliwa. A najgorszej wspomina momenty, gdy brat jej przyjaciółki Tessy – Ben dręczył ją, obrażał i poniżał. Mia nigdy tego nie zapomniała, wciąż ma wielką urazę, dlatego kiedy wraca na wakacje do rodzinnych stron, by spędzić czas z przyjaciółką, ma wielką nadzieję, że nie będzie tam Bena. By zacząć dobrze wakacje, dać się porwać szaleństwu, postanawia zatrzymać się po drodze do Tess w przypadkowym barze, poderwać tam przystojnego i ciekawego faceta, a następnie stracić z nim dziewictwo. Dość szalony pomysł kończy się upojną nocą w mieszkaniu mężczyzny, o którym nie może zapomnieć. Wszystko pozostało by tajemnicą, gdy nie to, że kilka godzin owym mężczyzna okazuje się brat Tessy, którego Mia tak nienawidzi. Najchętniej wymazałaby tę noc z pamięci, ale Ben jej na to nie pozwala, ponieważ ta noc nie była tylko dla niej wyjątkowa. Jak się skończy ta zawiła historia? Kto wygra? Mia czy Ben?

Nigdy nie mów kobiecie, że nie może tego zrobić, ponieważ my umrzemy przynajmniej próbując zrobić tę rzecz, którą jesteś tak pewien, że nie zrobimy. Myślę, że kobieca rasa jest całkowicie uparta. Może to wada projektu, ale co tam. Jestem tutaj, aby udowodnić swój punkt widzenia.”

Opis książki może wydawać się klasyczny, schematyczny i nudny, ale możecie mi wierzyć na słowo, że nie jest nudno. Przede wszystkim, uwielbiam bohaterów z tej powieści. Tessa, Mia, Ben, i ci drugoplanowi byli prze zabawni, czytanie było sama przyjemnością. Mimo że w książce jest dużo scen seksu i momentów, nie dla grzecznych dziewczynek, to bardziej skupiałam uwagę, na tym co zabawne. Ponadto, ostatnio nie miałam ochoty na romanse/erotyki, stanowczo na rynku nastąpił ich przesyt i jakoś tak się składało, że trafiałam na te gorsze. Dziękuję losowi, że tym razem udało mi się trafić na książkę, która naprawdę mi się podobała i nie tylko mnie odprężyła, ale także dała nadzieje, że nie jest jeszcze tak źle z rynkiem wydawniczym. Wiem, że to brzmi jak narzekanie, ale ostatnio naprawdę ciężko mi było trafić na coś wartego uwagi. Teraz już wiem, że gdy będę miała gorszy dzień, to sięgnę po jakąś powieść J. Daniels.
Moje miejsce na ziemi to książka o przebaczaniu, o ruszeniu do przodu, o trudnych początkach, ale przede o miłości, która atakuje znikąd. Główni bohaterowie nie mieli łatwo. Biedna Mia, nie może zapomnieć o przeszłości, nie umie wybaczyć Benowi, tego jak ją traktował. Wie, że powinna ruszyć dalej, dać mu szansę, szczególnie, że odkrywa jego tajemnicę, a także Ben stara się i prosi o przebaczenie. Jednak z drugiej strony, rana wciąż jest otwarta i bardzo powoli się goi. Relacje między tą dwójka jest bardzo wyboista i nie ukrywajmy, bardzo namiętna. Iskry aż lecą, gdy są obok siebie, świetnie się dogadują, nie kończą się im tematy do rozmów, wszystko jest pięknie, ale w takich chwilach zawsze coś musi się popsuć. Tutaj muszę wspomnieć o kolejnej zalecie tej książki, gdyż nie posiada zbyt wiele dramatów. Przeważnie romanse, jakie ostatnio czytałam są przesycone dramatami, bohaterowi są rozchwiani i niestabilni, aż w końcu po prostu irytują swoich zachowaniem. Jednak w tej książce nie ma tyle dramatów, oczywiście są sceny, gdy się coś dzieje, emocje są napięte, ale nie ma tyle tego, by zakrawało o abstrakcje.

„Czyżby nie zauważył tej wielkiej fluorescencyjnej strzałki, wskazującej na mnie i wyświetlającej napis: „Ta laska chce, żebyś ją dzisiaj przeleciał”? Cholera. To ciacho z pewnością było świetnym kandydatem na pozbawienie mnie dziewictwa.”

Moim zdaniem warto przeczytać Moje miejsce na ziemi. Mnie zaciekawiła do tego stopnia, że na pewno sięgnę po kolejne tomy, nie mogę się doczekać, by poczytać o historii siostry Bena, – Tessy i jej chłopaka… Z resztą dowiecie się więcej, kiedy zapoznacie się z książką! Dla mnie to była świetna zabawa, nie raz i nie dwa, zaśmiewałam się w głos, czy wysyłałam dany fragment koleżance, gdyż musiałam się tym podzielić. Seria Słodka Obsesja, była genialna i mega zabawna, pokochałam tamtych bohaterów. Teraz, przy pierwszym tomie serii Alabama Summer, nie było inaczej. Bohaterzy są zabawni, odważni, głośni, mówiący to, co mają na myśli, a ich historie są zawiłe i emocjonalne.
Polecam tę książkę, gdyż nie tylko poprawi wam humor, ale także wpasowuje się idealnie w te prawie wiosenne dni. Mnie się podobało, dlatego polecam i Wam!
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Edipress
Autor: J. Daniels
Oryginalny tytuł: Where I Belong
Stron: 320
Data premiery 31 styczeń 2018r.
Za książkę dziękuję