#180 Niekiedy wszyscy musimy zmierzyć się z demonami. Recenzja książki „Terapia” od Kathryn Perez

Nie znasz nic innego niż ból, nie wiesz co to szczęście. Chcesz po prostu, by to pasmo nieszczęść się skończyło…

Jakiś czas temu weszłam na bloga i zobaczyłam ile postów napisałam w ciągu tego roku. Z przerażenia złapałam się za głowę, gdyż nie spodziewałam się, że jest ich tak mało. Stąd postanowienie, że grudzień to miesiąc świąt, moich urodzin i nadrobienia wszystkiego, co chciało się zrobić w danym roku. Tak też postanowiłam zrobić ja i napisać tyle ile recenzji ile zdołam. Nie będę się ścigać, ale chociaż chcę nadrobić te, które czytałam w listopadzie przed chorobą. Jedną z takich książek jest Terapia od Kathryn Perez. Pojawiło się nowe wydawnictwo na horyzoncie NieZwykłe, które od samego początku obiecuje, że ich powieści będą wyjątkowe i nie raz złamią nasze serca, sprawią, że zakochamy się w bohaterach. Obietnica dość wielka i raczej ryzykowna. Jednak w listopadzie wyszła ich pierwsza książka, a ja ją przeczytałam. Jaka była?
Jessica nie była zbyt popularna w szkole. Można by rzec, że jej popularność polegała na tym, że rówieśnicy uwielbiali się na niej wyżywać, poniżać i sprawiać, że czuła się nic nie warta. Dla dziewczyny jedynym momentem ucieczki, była żyletka i okaleczanie się, wtedy czuła ulgę i namiastkę szczęścia. Pragnęła tylko skończyć szkołę średnią, by móc iść na studia, uwolnić się od tych ludzi, zacząć gdzieś żyć od nowa. Jednak jak wiadomo, życie lubi płatać figle i tak też było tym razem. Pewnego razu, gdy rówieśnicy ze szkoły postanawiają kolejny raz wyśmiać i upokorzyć Jessicę, ktoś staje w jej obronie. Od tego momentu wszystko się zmienia, dziewczyna ma w końcu kogoś, kto staje w jej obronie, ale ona sama nie wie czy uda jej się utrzymać tę przyjaźń na dłużej niż kilka tygodni. Czy kiedykolwiek będzie w stanie przestać się okaleczać? Czy spotka w końcu kogoś, kto będzie umiał jej pomóc?

Zaakceptowanie brzydkiej części życia jest częścią istnienia. Ból mówi nam, że wciąż tu jesteśmy, daje nam znać, że przetrwaliśmy. Kiedy tak naprawdę o tym pomyślisz, ból może cię wyzwolić, ponieważ bez bólu nie ma w niczym przyjemności.”

Przyznaję, że podchodziłam do tej lektury bardzo ostrożnie. Bałam się tego, co tam zastanę i czy w ogóle mi się spodoba. Jak wiadomo, gdy pojawia się nowe wydawnictwo, podchodzimy do niego niepewnie i ostrożnie, pierwsza wydana książka, może albo wybić wydawnictwo, albo sprawić, że czytelnicy zjedzą je jako przystawkę i zapomną, że takie powstało. Dlatego uważam, że taka książka jest bardzo ważna i dużo od niej zależy. Na szczęście, wszystkie moje obawy okazały się niesłuszne, gdyż Terapia jest po prostu genialna! Tyle łez wylałam, tyle emocji czułam, nie wspominając o historii, która jest tak oryginalna i wyjątkowa, że nie umiem do niczego innego porównać. Czytając tę powieść w końcu poczułam, że na rynku pojawiło się coś wartego uwagi, coś co wyróżnia się pośród tych jednakowych i schematycznych książek. A przede wszystkim, zawiera mnóstwo emocji i przesłanie. Uwielbiam Terapie dlatego, że jest o czymś, nie jest to jakaś tam historia pokrzywdzonej dziewczyny, ale powieść napisana prawdziwie z sensem i przesłaniem, by ludzie się opanowali, przystanęli na chwilę i zastanowili się nad sobą.
Kathryn Perez to autorka o której nie słyszałam do tej pory. Jakoś tak się stało, że ktoś mnie oznaczył w poście Wydawnictwa, które szukało recenzentów dla tej książki. Takim oto sposobem znalazłam się w gronie osób, które otrzymały Terapie i mogły się z nią zapoznać przedpremierowo. Przez wiele czynników, dopiero teraz mogłam usiąść do recenzji, ale książkę czytałam kilka dni po otrzymaniu i do tej pory czuję te wszystkie emocje, jakie mnie otaczały. Szczególnie jeden moment sprawił, że miałam ochotę rzucić książką i się rozryczeć jak pięciolatka. Co prawda, nie rzuciłam książką, ale łzy płynęły po moich policzkach, gdy próbowałam otrząsnąć się z szoku i tego, co zrobiła autorka. Możecie mi wierzyć, że wciąż nie umiem się z tym pogodzić i w mojej głowie krąży pytanie „Whyy. God whyy!?”. Trochę dramatycznie, ale naprawdę, moje serduszko się smuci, gdy myślę o tym momencie.

Mówią, że potwory żyją pod naszymi łóżkami.
Mylą się, bo naprawdę potwory żyją w naszych umysłach.”

Terapia opowiada o tym, jak trudno poradzić sobie z trudnym życiem, gdy nie mamy koło siebie kogoś, kto nam pomoże w ciężkich chwilach. O tym, jak ważne, by czuć się dobrze w swojej skórze. Byśmy zrozumieli, że początek dobrej passy jest wtedy, gdy zaakceptujemy swoje wszystkie wady i zalety. Jessica miała trudne życie, szkoła była traumą, a dalsze wydarzenia nie pomogły w jej zdrowiu psychicznym. Podczas czytania, trzymałam za nią kciuki i przeżywałam razem z nią każdy upadek i każdy wzlot. Powieść jest na tyle dobra, że nie zapomnę jej na długie lata, ale także będę ją polecać znajomym i nie tylko. Sama mam zamiar przeczytać ją ponownie, w najbliższym czasie.
Czyli podsumowując. Polecam wam tę powieść, gdyż nie tylko jest pełna emocji, ale także posiada cudowną historię, która niesie przesłanie i mam nadzieję, że natchnie ludzi do zmiany i zastanowienia się nad tym co robią. Chciałabym, żeby młodzież po przeczytaniu tej książki zrozumiała, że należy pomagać sobie, nie gnębić. Ważne jest, byśmy wspierali siebie nawzajem, byśmy wyszli z czasów, gdy każdy jest zapatrzony w siebie i swoje cele. Nie zapominajmy, że dobro wraca, że inni mogą potrzebować naszej pomocy.
Moja ocena to niepodważalne 10/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: NieZwykłe
Autor: Kathryn Perez
Oryginalny tytuł: Therapy
Stron: 486
Data premiery 22 listopad 2017r.
Za książkę dziękuję